Reklama

Reklama

Słodko-gorzki wyścig Polaków. W tym aspekcie kadra mocno odstawała

Ostatni etap Tour de Pologne 2022 z metą w Krakowie padł łupem Arnauda Demare'a. W klasyfikacji generalnej triumfował Ethan Hayter, który zwycięstwo zapewnił sobie podczas "czasówki" na Rusiński Wierch. Na podium w stolicy Małopolski w koszulce najaktywniejszego kolarza oglądaliśmy Patryka Stosza, co należy uznać za największych sukces Polaków w tegorocznej edycji. Dużo to czy mało? Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, chyba zwyczajnie wystarczająco.

Tegoroczna edycja wyścigu po raz pierwszy od dawna została rozegrana bez udziału kogoś z dwójki Michał Kwiatkowski i Rafał Majka, co miało wpływ i na zainteresowanie wyścigiem i emocje z nim związane, przynajmniej dla polskich fanów. Nie ma co ukrywać, że to głównie tych dwóch zawodników skupia na sobie uwagę kibiców w naszym kraju. Bez nich to nie było to samo.

Choć trzeba też uczciwie przyznać, że jadący w Tour de Pologne Polacy robili co mogli, by zaistnieć i pokazać się przed kibicami i, co równie ważne, przed dyrektorami sportowymi zagranicznych ekip. I jak słychać w peletonie, jakieś propozycje już spłynęły. Choć za wcześnie by mówić, czy cokolwiek z tego wyniknie.

Reklama

Niestety, oględnie rzecz ujmując, reprezentacja na tym wyścigu nie była szczególnie "dopieszczona". Patryk Stosz i Stanisław Aniołkowski przed imprezą za swoje pieniądze zorganizowali sobie zgrupowanie, by móc zaprezentować się na naszym narodowym tourze z dobrej strony. Nie było rekonesansów tras, nie wszystko było dopięte na ostatni guzik i choć kolarze jechali bardzo ambitnie, to organizacyjnie odstawali. Co rzecz jasna nie jest ich winą, ale obrywało im się czasem za rzeczy, na które zwyczajnie nie mieli wpływu.

Ostatni dzień nie był szczęśliwy też dla Kamila Małeckiego, który stracił koszulkę najlepszego górala na rzecz Jarrada Driznera. Co prawda to jego kolega z ekipy Lotto-Soudal i wszystko zostaje "w rodzinie", ale dla Polaka stanięcie na podium w Krakowie z pewnością byłoby bardzo wartościowym wynikiem. A tak, szansa przepadła.

Czytaj także: Walczył o życie, teraz błysnął na Tour de Pologne

Premia specjalna im. Joachima Halupczoka w Bieńkówce była jednym z piękniejszych momentów na całym wyścigu. Kapitalny, wymagający podjazd, ładne widoki i tłum kibiców, w większości dostających się tam na rowerach i robiących kapitalną atmosferę. Miejmy nadzieję, że Czesław Lang i Przemysław Niemiec w przyszłym roku, na jubileuszowym wyścigu, nie zapomną o tym podjeździe. Byłby to wręcz grzech!

Za rok 80-ta edycja Tour de Pologne i 30., którą organizuje Lang. Na pewno czekają nas zmiany i niespodzianki, choć organizatorzy na razie zachowują pokerową twarz. Choć gdzieniegdzie można podsłuchać, że tym razem zachodnia część naszego kraju powinna przygotować się na obejrzenie wyścigu z bliska.

Na pewno organizatorzy muszą przemyśleć kwestię transferów, bo akurat w tym roku na ten element narzekań było sporo. Zespół Grammatik w kawałku "Reaktywacja" rapował, że spędził "setki godzin w pociągach, gapiąc się w szybę". Kolarskie ekipy, z zawodnikami na czele, pewnie woleliby mimo wszystko tego uniknąć. I warto im to umożliwić.

Tour de Pologne 2022 już za nami. Patrząc na niego od środka, docenia się przede wszystkim ludzi, którzy dokładają do niego poszczególne klocki. Czasem są to najdroższe Lego, czasem raczej zwyczajne, jarmarczne kostki. I nawet jeśli po tygodniu czuje się lekkie zmęczenie wyścigiem, to już pierwszego dnia po jego zakończeniu czeka się na kolejną edycję. Żeby znów coś razem zbudować. 

Reklama

Reklama

Reklama