Reklama

Reklama

Wojciech Nowicki: Medal wisienką na torcie! Konkurs kosmiczny!

- Na razie najbardziej cieszę się z rekordu życiowego. Może za miesiąc dojdzie do mnie to, że jestem mistrzem olimpijskim - powiedział przed kamerami TVP złoty medalista w rzucie młotem Wojciech Nowicki.

- Naprawdę, najbardziej się cieszę, że zrobiłem "życiówkę" i to na takiej imprezie. Docelowej. Na dobra sprawę od igrzysk w Rio nad tym pracowałem - nie kryje Nowicki.

- Miałem super serię i jestem przeszczęśliwy. Wisienką na torcie dodatkowo jest medal. Czego chcieć więcej? - pytał nasz kulomiot.

IO: szanse medalowe, wyniki, informacje. Bądź na bieżąco 

Pochodzący z Białegostoku 32-latek dodał, że spokojny jest od urodzenia.

Reklama

- Nie wiem skąd się to wzięło, ale byłem spokojny podczas dwóch startów w Tokio - kwalifikacji i finałów. Dziś mówiłem, że idę jak na trening. Cały sezon miałem stabilny wynikowo i punktowo. Forma przyszła w samą porę - podkreślał.

Świeżo upieczony mistrz olimpijski zachwalał wspaniałą pogodę do rzucania, idealne warunki.

- W nich po prostu zrobiłem swoje. To spełnienie marzeń sportowych i rzutowych. Mam nadzieję, że to nie koniec i będą następne takie konkursy - nie kryje nadziei.

- Oficjalnie mówię, że jestem zadowolony. Byłem megastabilny. Ktoś może powiedzieć, że coś można poprawić, a ja się bardzo cieszę. Medal jest na deser, a nawet dwa, bo przecież trzeci był Paweł Fajdek. W ogóle konkurs był kosmiczny! We dwójkę staniemy na podium i usłyszymy hymn - tryskał humorem Wojciech Nowicki.

Tokio 2020 - bądź z nami na igrzyskach olimpijskich! Sprawdź 

M.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama