Reklama

Reklama

Trener Igi Świątek zabrał głos. Co poszło nie tak?

Iga Świątek odpadła z rywalizacji w grze pojedynczej na igrzyskach, przegrywając w meczu drugiej rundy z z Paulą Badosą. Postawę swojej podopiecznej skomentował po meczu jej trener Piotr Sierzputowski który podkreślił, że Polka będzie jeszcze rywalizować w mikście.

Polka przegrała z hiszpańską tenisistką 3:6, 6:7 (4) i po meczu zalała się łzami. Bardzo chciała zdobyć medal, na który liczyło wielu polskich kibiców, lecz będzie na to musiała poczekać przynajmniej trzy lata.

Mimo porażki Świątek mogła liczyć w mediach społecznościowych na ogromne wsparcie. Kilka ciepłych słów skierowała do niej między innymi Justyna Kowalczyk Tekieli. - Te łzy przyniosą w przyszłości sporo radości. Zobaczysz - napisała.

- Prawda jest taka, że moja przeciwniczka zbudowała na mnie bardzo dużą presję, bo cały czas atakowała i wchodziła na piłkę. A ja czułam, że czasami jestem pod ścianą, bo często grałam w defensywie. To był naprawdę wymagający mecz. Myślę, że mój serwis generalnie nie był zły, ale w porównaniu jej serwis był dziś wyśmienity, dzięki czemu wygrywała nim bardzo dużo prostych dla niej punktów - mówiła Świątek po przegranym pojedynku (więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ - kliknij).

Reklama

Iga Świątek przegrała w Tokio. Jest komentarz trenera

Występ 20-letniej reprezentantki Polski skomentował także jej trener - Piotr Sierzputowski.

- Konsekwencja Pauli Badosy, która zagrała bardzo dobre spotkanie, zrobiła swoje. Super serwowała. Byliśmy na to gotowi, ale pod presją gra się zupełnie inaczej niż na pełnym luzie. A Hiszpanka zagrała na luzie. Jest na takim etapie kariery, w którym to nie ona była faworytką. W tym roku gra znacznie lepiej niż wskazywałoby na to miejsce w rankingu. Ale i tak ten mecz był do "uszczypnięcia". Iga jednak w którymś momencie się zagubiła. Dla niej był to najważniejszy emocjonalny występ w tym roku, dlatego ta porażka tak wiele ją kosztowała. Ta wewnętrzna presja jej przeszkadzała. Wprawdzie Idze zawsze bardzo zależy, ale tutaj dorzuciła sobie jeszcze więcej presji - przyznał szkoleniowiec, cytowany przez "Przegląd Sportowy".

- Igrzyska działają tylko na wizerunek zawodnika, a nie na ranking. Pamiętajmy, że Iga przed Tokio dotarła do drugiego tygodnia Wimbledonu i tego wyniku nie zamieniłbym na nic innego. Mam nadzieję, że teraz Iga będzie w stanie wypocząć psychicznie i wróci do grania za dwa dni w mikście. Choć w tej konkurencji jest więcej elementów losowych - dodał.

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź

TB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje