Reklama

Reklama

Tokio 2020

Tokio. Trzy polskie osady wioślarskie o kwalifikację w Lucernie

Trzy polskie osady wioślarskie powalczą od soboty do poniedziałku w Lucernie o kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Tokio. Przepustkę do stolicy Japonii ma już zapewnione sześć innych załóg, które spełniły warunki awansu w mistrzostwach świata 2019.

Kilka miesięcy po regatach w Linzu, gdzie "Biało-Czerwoni" zdobyli cztery medale, wybuchła pandemia COVID-19. Doprowadziła ona m.in. do przełożenia igrzysk z 2020 roku na bieżący, ale wszystkie wywalczone kwalifikacje zostały utrzymane.

Awans do Tokio wywalczyła czwórka bez sternika, która zdobyła złoty medal MŚ; czwórki podwójne kobiet i mężczyzn - obie ze srebrnymi krążkami; dwója podwójna mężczyzn - brąz; a także czwórka bez sterniczki oraz dwójka podwójna wagi lekkiej mężczyzn. Składy tych osad muszą być podane w czerwcu, natomiast kwalifikacje uzyskane w Szwajcarii będą już imienne.

Reklama

O prawo startu w japońskich igrzyskach w Lucernie starać się będą: Natan Węgrzycki-Szymczyk w jedynce, Weronika Deresz i Jaclyn Stelmaszyk w dwójce podwójnej wagi lekkiej oraz Łukasz Posyłajka i Damian Józefowicz w dwójce bez sternika. Zadanie jednak nie będzie proste, ponieważ w jedynce i dwójce bez sternika zakwalifikują się po dwie, a w dwójce podwójnej wagi lekkiej kobiet - trzy łodzie.

"Byłoby dużą niespodzianką, gdyby nasz skiffista nie awansował na igrzyska. Z kolei zadanie dwóch pozostałych osad będzie naprawdę ciężkie. Zwłaszcza w dwójce podwójnej wagi lekkiej kobiet, gdzie zostało bardzo dużo silnych osad, m.in. z Chin, Australii, USA, RPA czy Szwajcarii" - przyznał dyrektor sportowy Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich (PZTW) Bogdan Gryczuk.

Spore kontrowersje towarzyszyły wewnętrznym eliminacjom kobiecej dwójki podwójnej wagi lekkiej. O prawo startu w igrzyskach chciały walczyć także Katarzyna Wełna i Wiktoria Kalinowska. Przegrały one nieznacznie rywalizację z Deresz i Stelmaszyk podczas kwietniowych regat w Poznaniu, ale Wełna zarzuciła związkowi nierówne traktowanie w przygotowaniach do sezonu.

Jak twierdziła, trener Przemysław Abrahamczyk nie powoływał jej na zgrupowania, a jeśli nawet, to kazał jej pływać w jedynce wagi lekkiej, która nie jest konkurencją olimpijską. Wprawdzie interwencja PZTW, który wprowadził inny niż zwykle system wewnętrznych kwalifikacji, nieco złagodziła sytuację, ale zdaniem Wełny szkoleniowiec cały czas faworyzuje jedną z zawodniczek - Weronikę Deresz.

"Trudno rywalizuje się z kimś, kto przez wszystkie lata ma zapewnione: szkolenie, odżywki, opiekę lekarską, fizjoterapię i stypendium. Gdyby nie klub i mój sponsor, to nie byłabym w stanie w ogóle trenować. Wszystkie partnerki były dostosowywane tylko do jednej zawodniczki. Przez ostatnie lata w deblu siedziała tylko Weronika Deresz, a do niej dobierano partnerki" - powiedziała Wełna w rozmowie z portalem sport.onet.pl.

Jej stanowisko poparła także była partnerka Deresz w tej osadzie - Joanna Dorociak.

"Odważne i słuszne stanowisko Kasi Wełny w sprawie wieloletniej, niesprawiedliwej sytuacji w kadrze wagi lekkiej kobiet, które w 100 procentach popieram. Sama przez blisko 6 lat byłam częścią tej grupy, w której działo się wiele niedobrego. Wszyscy umywali ręce, wszyscy milczeli" - napisała na Facebooku.

Abrahamczyk odpierał zarzuty o faworyzowanie kogokolwiek, a brak powołań tłumaczył ograniczoną liczbą miejsc na zgrupowaniach. Gryczuk również nie zgadza się z niektórymi tezami wysuniętymi przez Wełnę.

"Podczas zgrupowania w Wałczu zawodniczki pływały każda z każdą, jedna dwójka obok drugiej, ich czasy były sumowane. Najlepszy wynik miała Stelmaszyk, drugi - Deresz. Ustalenia były takie, że w kwalifikacjach dwie najlepsze usiądą w jednej łodzi, a dwie pozostałe w drugiej. Odbędą się dwa biegi i suma czasów wyłoni zwyciężczynie. To były najsprawiedliwsze możliwe wewnętrzne kwalifikacje, ale gdyby taki system obowiązywał za każdym razem, potem okazałoby się, że zawodnicy jadą na najważniejszych imprezach bez sił, bo cała para poszła w kwalifikacje... Tego się nigdy nie robi" - podkreślił dyrektor sportowy PZTW.

W związku z pandemią COVID-19 uczestników regat w Lucernie obowiązuje ścisły reżim sanitarny.

"Ze wszystkich zawodów, jakie odbyły się w czasie pandemii, te mają najbardziej rygorystyczne i najbardziej przestrzegane procedury. Na przykład osoby posiadające akredytację na wstęp do "wioski", gdzie są łodzie, nie mogą sobie pójść na start lub metę, nawet zawodnicy. Wszędzie trzeba mieć maski, zawodnicy mogą je zdjąć tylko wtedy, kiedy schodzą na wodę lub siadają na ergometrze" - relacjonował Gryczuk.

W Lucernie 21-23 maja odbędzie się też druga runda Pucharu Świata. Polscy uczestnicy regat kwalifikacyjnych w niej nie wystartują, natomiast do Szwajcarii w przyszłym tygodniu przyjedzie sześć innych osad.

Skład reprezentacji Polski na finałowe regaty kwalifikacyjne do igrzysk olimpijskich:

mężczyźni

jedynka

Natan Węgrzycki-Szymczyk (AZS AWF Warszawa)

dwójka bez sternika

Łukasz Posyłajka (AZS Szczecin)

Damian Józefowicz (Posnania Poznań)

kobiety

dwójka podwójna wagi lekkiej

Weronika Deresz (Posnania Poznań)

Jaclyn Stelmaszyk (Posnania Poznań)



Dowiedz się więcej na temat: Natan Węgrzycki-Szymczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje