Reklama

Reklama

Tokio 2020

Tokio. Aleksandra Kowalczuk: Bardzo mi zależy na olimpijskim medalu

Reprezentantka Polski w taekwondo Aleksandra Kowalczuk, która ma już olimpijską kwalifikację, przyznała, że bardzo zależy jej na zdobyciu w Tokio medalu. "Przełożenie igrzysk pozwoliło o tym realnie myśleć, bo walczyłam z czasem po kontuzji" - wspomniała.

"Gdyby igrzyska odbyły się w 2020 roku, to myślę, że mogłabym się do nich przygotować, ale to nie byłoby takie przygotowanie, które pozwoliłoby mi na zdobycie medalu. Walczyłam bowiem z czasem po kontuzji. Przełożenie imprezy dało mi rok więcej. Do igrzysk zostało mniej niż 200 dni, a obecnie jestem na dobrej drodze do najwyższej dyspozycji. Mam obok siebie super osoby do współpracy i sądzę, że wszystko będzie dobrze" - powiedziała Kowalczuk.

Obecnie przebywa na kolejnym zgrupowaniu w Centralnym Ośrodku Sportu. Tym razem w Cetniewie. Wcześniej podbudowę pod najważniejszy sezon w karierze robiła w Wałczu.

"W naszej dyscyplinie medal igrzysk jest perełką. Potem w hierarchii są mistrzostwa świata, Europy i zawody Grand Slam. Bardzo zależy mi jednak na przejściu do historii i podium w Tokio" - podkreśliła mistrzyni Starego Kontynentu z 2018 roku.

Przyznała, że ten sport w Polsce nie jest szczególnie popularny, więc ekipa do sparingów nie jest liczna. Zawodnicy na najwyższym poziomie spędzają w tym samym gronie wiele miesięcy.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Reklama

Sprawdź!

Aby móc sprawdzać swój rozwój konieczne są wyjazdy zagraniczne i sparingi z reprezentantami innych krajów.

"Mamy już zaplanowany niedługo pierwszy taki wyjazd - do Serbii. Niedawno przeskoczyła mi rzepka i znów musiałam się nieco cofnąć w przygotowaniach, ale liczę, że już za chwilę znów będę mogła sparować, przeprowadzać luźne walki, robić swoje po prostu" - zaznaczyła.

Do taekwondo trafiła 12 lat temu. Chciała ćwiczyć gimnastykę, ale jedna z trenerek podpowiedziała jej sztuki walki.

"Poszłam tam, gdzie mi wskazała i zostałam" - dodała z uśmiechem 25-letnia Kowalczuk.

Jej reprezentacyjny trener Waldemar Łakomy wierzy w swoją podopieczną i jej dobry występ w Tokio.

"W tym sporcie liczą się zaangażowanie, praca, wiara w siebie - w to, co tutaj robimy. Niezwykle istotne są także osoby wspierające - na początku rodzice, a potem trenerzy klubowi oraz koledzy i koleżanki z reprezentacji" - podkreślił.

Ten rok prowadzona przez niego kadra rozpoczęła od badań w Instytucie Sportu.

"Po zgrupowaniu w Cetniewie planujemy wyjechać do Serbii, bo nie ma zawodów, a chcemy się sprawdzać z innymi zawodnikami. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jest okres pandemii, samoloty są odwoływane. Kombinujemy. Jeśli nie będziemy mogli wylecieć, wracamy do COS-ów i pracujemy w Polsce" - przybliżył plany szkoleniowiec.

Na początku kwietnia polskich taekwondzistów czekają mistrzostwa Europy.

"W maju są kwalifikacje olimpijskie, bo oprócz Oli szanse na wyjazd do Tokio ma jeszcze troje innych zawodników. Wyślemy na turniej kwalifikacyjny jeszcze jedną dziewczynę i dwóch chłopaków. U mężczyzn jest rywalizacja, nie ma jeszcze ścisłego składu. O dwa miejsca rywalizuje pięć osób. Dlatego zależy nam, żeby wyjechać za granicę i tam sparować z innymi zawodnikami, żeby ich sprawdzić" - podsumował Łakomy.

Tomasz Więcławski

Dowiedz się więcej na temat: Aleksandra Kowalczuk