Reklama

Reklama

Tokio 2020. Znów polski żeglarz poszkodowany? Protest Piotra Myszki, rywal zdyskwalifikowany

Nie jest wcale dobrze, ale tragedii też jeszcze nie ma – Zofia Klepacka i Piotr Myszka, czyli polscy kandydaci do podium w żeglarskiej klasie RS:X, oddalili się nieco od czołówki, ale pozostają w grze o medale. Tyle że zwłaszcza w przypadku brązowej medalistki olimpijskiej z Londynu, nie ma już za bardzo miejsca na kolejne słabsze starty.

Klepacka w niedzielę była liderką po dwóch pierwszych wyścigach, ale w trzecim przydarzył się fatalny w skutkach incydent z Francuzką Charline Picon, po który warszawianka spadła z trzeciej pozycji na 14. i poniosła pierwsze straty. Dziś już wiemy, że ta lokata będzie zaliczała się do końcowej punktacji, bo z 12 wyścigów usuwany jest tylko jeden, ten najgorszy. A poniedziałek Klepacka zaczęła fatalnie - od 16. pozycji tak w czwartym, jak i piątym wyścigu. I co gorsza - w obu od startu płynęła daleko za czołówką. Podobnie było i w ostatniej dzisiejszej rywalizacji, ale tu na ostatniej halsówce zdołała przesunąć się o kilka pozycji i do mety dopłynęła dziewiąta, walcząc do kreski z sześcioma rywalkami. 

Reklama

W klasie RS:X jest 12 wyścigów, z których 11 jest zaliczanych do końcowej punktacji: 1. miejsce oznacza 1 pkt, 2. miejsce 2 pkt i tak do końca. Kto będzie miał najmniejszą łączną liczbę punktów, będzie najlepszy. Czołowa dziesiątka popłynie jeszcze w wyścigu finałowym, w której punktacja jest liczona podwójnie. Klepacka na półmetku zmagań musi walczyć o to miejsce w dziesiątce - na razie jest dziewiąta. O medalu ciężko marzyć, bo strata do trzech czołowych zawodniczek jest duża.  Francuzka Picon ma 14 pkt, Brytyjka Emma Wilson także 14, a Chinka Yunxiu Lu - 16. Polka zaś - już 44, co oznacza, ze margines błędu na kolejne miejsca poza czołówką zdecydowanie się wyczerpał.

Piotr Myszka bliżej podium

W nieco lepszej sytuacji jest czwarty zawodnik poprzednich igrzysk w Rio de Janeiro i były dwukrotny mistrz świata Piotr Myszka. On pływa w miarę równo i aż szkoda, że w swoim ostatnim dzisiejszym starcie nie utrzymał szóstej pozycji, którą miał na drugim punkcie kontrolnym. Na kolejnym był już 13. i tak zostało do końca, a to oznacza, że Myszce do punktacji liczy się już 11. miejsce z pierwszego niedzielnego wyścigu. Tu jednak po drugim nawrocie doszło do sytuacji kolizyjnej z Norwegiem Endre Funnemarkiem, który ostatecznie linię mety przeciął drugi. - W tym ostatnim wyścigu miał sytuację protestową z konkurentem z Norwegii, jednak obecnie czekamy na więcej informacji od naszej reprezentacji z Tokio - poinformował Polski Związek Żeglarski. Protest został odrzucony, ale Norweg, podobnie jak Chińczyk Kun Bi, zostali zdyskwalifikowani za inny incydent. To zaś spowodowało, że Myszka ostatecznie zajął w tym wyścigu 11. pozycję.

Wcześniej na olimpijskim akwenie Polak był trzeci i szósty. W łącznej punktacji Myszka jest szósty - ma 29 pkt. Zamykający podium, były wicemistrz świata z Japonii z 2017 roku, Szwajcar Mateo Sanz Lanz ma tych punktów 20. Wtorek jest dla deskarzy dniem przerwy, ale już w środę po trzech kolejnych wyścigach w tabeli może się sporo zmienić.

Igrzyska Olimpijskie w Tokio trwają w najlepsze - Sprawdź już teraz

Tokio 2020. Startują polskie 49'ery

We wtorek dwa kolejne wyścigi zaliczyła także olimpijska debiutantka Magdalena Kwaśna w klasie Laser Radial. Dziś Polka była 18. i 11., łącznie zajmuje 14. pozycję po czterech wyścigach, ale różnice między żeglarkami z miejsc od szóstego do piętnastego jest niewielka - to tylko 11 punktów. Kolejne dwa wyścigi we wtorek, a w tej klasie łącznie jest ich 10, później zaś najlepsza dziesiątka stanie do finałowej rywalizacji.

We wtorek do zmagań przystąpią żeglarze w klasie 49'er z naszymi duetem: Aleksandra Melzacka - Kinga Łoboda wśród pań oraz Łukasz Przybytek - Paweł Kołodziński wśród panów.

Andrzej Grupa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje