Reklama

Reklama

​Tokio 2020. Żeglarstwo. Prezes UKŻ Wiking: Srebro Joli Ogar smakuje jak złoto

"Srebro Joli Ogar smakuje jak złoto" - powiedział Tadeusz Walter, prezes UKŻ Wiking i trener klubowy zawodniczki. Podkreślił, że żeglarstwo jest niezwykle trudnym i wymagającym sportem, a srebrny medal igrzysk olimpijskich zdobyty w środę w Tokio w klasie 470 przerósł jego najśmielsze marzenia.

Agnieszka Skrzypulec (SEJK Pogoń Szczecin) i Jolanta Ogar (UKŻ Wiking Toruń) zajęły drugie miejsce w żeglarskiej klasie 470. Zwyciężyły Brytyjki Hannah Mills i Eilidh McIntyre, a trzecie miejsce zajęły Francuzki Camille Lecointre i Aloise Retornaz.

W Toruniu wielkie święto. Druga zawodniczka z tego miasta zdobyła w Tokio medal igrzysk olimpijskich. Do srebra w wioślarskiej czwórce podwójnej Katarzyna Zillmann krążek w takim samym kolorze dołożyła reprezentantka UKŻ Wiking Toruń Jolanta Ogar.

Od samego rana w środę w siedzibie klubu zbierali się najważniejsi przedstawiciele środowiska żeglarskiego w Toruniu. W kuluarowych rozmowach podkreślali, że emocje są ogromne. Polki od początku regat olimpijskich w klasie 470 pływały świetnie, ale w ostatnich dwóch wyścigach przed bezpośrednią rywalizacją o medale - we wtorek - przypływały w drugiej dziesiątce.

Reklama

To zasiało w umysłach wszystkich ziarno niepewności. Szybko w środowy poranek okazało się jednak, że zupełnie niepotrzebnie. Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar w wyścigu medalowym płynęły znakomicie. Ryzykowały, walczyły o pełną pulę. "Dawaj", "jeszcze troszeczkę, wytrzymaj", "mocno Jola, mocno", "ale idą" - te i wszystkie inne okrzyki niosły się po sali przy ulicy Starotoruńskiej.

Później były już tylko uściski i łzy wzruszenia. Dwa medale dla Torunia z jednych igrzysk? O tym przed wyjazdem do Tokio mówili tylko najwięksi optymiści.

"Jestem przeszczęśliwy. To było moje marzenie, aby moja zawodniczka wystąpiła na igrzyskach olimpijskich. Nigdy przez myśl mi nie przeszło, że zdobędzie medal tej imprezy, do tego srebrny. Jola przed wyjazdem do Tokio mówiła, że i ona i Agnieszka zdobyły już medale mistrzostw świata, ale teraz jadą na kolejne igrzyska po miejsce na podium. Razem z drugim trenerem Robertem Silukiem (trener klubowy Agnieszki Skrzypulec) patrzyliśmy na to z delikatnym przymrużeniem oka. Okazało się jednak, że to one wiedziały co mówią, a ich bardzo ciężka praca oddała w najlepszym możliwym momencie" - powiedział Tadeusz Walter, prezes UKŻ Wiking i trener klubowy Jolanty Ogar.

W jego ocenie w wyścigu medalowym Polki popłynęły czujnie, świetnie taktycznie, z wielkim rozsądkiem.

"Cały czas pilnowały najważniejszych rywalek. Dlatego udało się nie tylko odpłynąć Słowenkom, ale w klasyfikacji generalnej wyprzedzić reprezentantki Francji. To srebro smakuje jak złoto. Wszystko zakończyło się dla nas świetnie. W klasie 470 nie pływa jedna osoba, a dwie. One muszą wypracować porozumienie. Tam nie może być żadnej drzazgi, nieporozumień, różnicy zdań. Jola stojąc jako załogantka widzi wszystko - jak układa się woda, gdzie jest więcej wiatru i podaje te informacje Agnieszce, aby ta jak najszybciej płynęła, korzystała z warunków" - podkreślił Walter.

Prezes toruńskiego klubu wskazał, że niektórzy oceniają żeglarstwo jako łatwą dyscyplinę sportu, rekreacyjną.

"Absolutnie tak nie jest. Ono wymaga bardzo, bardzo ciężkiej pracy. Widzieliście wszyscy na pierwszym okrążeniu, jak Jola mocno musiała pracować przy niezbyt silnym wietrze. Gdy ten wiatr mocno wieje, to konieczne jest świetne przygotowanie, wiedza żeglarska, ale i żelazna kondycja" - powiedział.

Dyrektor Wydziału Sportu i Turystyki Urzędu Miasta Torunia Mariola Soczyńska była niezwykle zadowolona z przebiegu wyścigu medalowego.

"Zarówno Jola, jak i wcześniej Kasia Zillmann spełniły marzenia nas wszystkich - torunian. Dwa srebra zdobyte przez zawodników związanych z naszym miastem z igrzysk w Tokio to świetny wynik. Wielkie gratulacje dla wszystkich, którzy dołożyli chociażby cegiełkę do tego sukcesu" - mówiła Soczyńska.

W klubie UKŻ Wiking Toruń trenuje obecnie 10-12 "topowych" zawodników.

"Nie ma możliwości, aby pływać wyczynowo i zajmować dobre miejsca na imprezach światowych, a pracę zaczynać od jezior. Musimy wyjeżdżać nad morze, na duże wody i tam uczestniczyć w zawodach i treningach. Staramy się stwarzać jednak naszym zawodnikom jak najlepsze warunki do rozwoju. Tak też było z Jolą, która po reprezentowaniu Austrii, chciała znów rozsławiać Polskę na arenie międzynarodowej i szukała klubu w Polsce. To dla mnie wielka duma, że wybrała Toruń i klub UKŻ Wiking" - dodał prezes Walter. (PAP)

autor: Tomasz Więcławski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje