Reklama

Reklama

Tokio 2020. Winiarski: Francuzi lepiej grali z nożem na gardle

Michał Winiarski nie krył rozczarowania po porażce polskich siatkarzy z Francją 2-3 w ćwierćfinale igrzysk olimpijskich w Tokio. "Współczuję im, bo wiem co teraz przeżywają. Rywale okazali się groźną drużyną, a najlepiej grali, kiedy mieli nóż na gardle" - powiedział trener Trefla Gdańsk.

"Z perspektywy kibica ta porażka to smutna rzecz. Bardzo mi również szkoda chłopaków i całego sztabu, bo wiem, co teraz przeżywają. Ja przecież dwa razy pożegnałem się w ćwierćfinale z olimpijską rywalizacją. W 2008 roku ulegliśmy w Pekinie 2-3 Włochom, a cztery lata później w Londynie 0-3 Rosji. I wiem też doskonale ile wyrzeczeń oraz lat ciężkiej pracy potrzeba, aby w ogóle pojechać na igrzyska" - przyznał Winiarski.

Najnowsze informacje z igrzysk olimpijskich - Sprawdź

Reklama

Tokio 2020. Klątwa ćwierćfinału trwa

W sumie polscy siatkarze po raz piąty z rzędu odpadli w tej fazie walki o olimpijskie medale.

"Wiele osób pytało mnie już o klątwę ćwierćfinału. Dla mnie coś takiego nie istnieje, a gdyby ktoś w to wierzył, nie przystąpiłby przecież do meczu tylko poddał się bez walki" - stwierdził.

Wielokrotny reprezentant Polski, mistrz świata z 2014 i srebrny medalista tej imprezy z 2006 roku nie zamierza jednak analizować gry "Biało-Czerwonych" i stawiać diagnozy co było głównym powodem wtorkowej porażki z Francją.

"To najlepiej wie trener Vital Heynen, bo on cały czas przebywał z zespołem i widział co się dzieje w środku. Sztab razem z chłopakami zapewne przeanalizuje cały występ. Nie ulega natomiast dla mnie wątpliwości, że od czwartego seta spisywaliśmy się słabiej. A Francuzi byli wówczas kompletnie rozluźnieni, bo mieli świadomość, że może to być ich ostatni set na igrzyskach. Musieli postawić wszystko na jedną kartę, grali na pełnym luzie i znakomicie sobie radzili. A po przegranej czwartej partii ciężko nam było wrócić w tie-breaku do swojej gry" - dodał.

W półfinale nie ma żadnej drużyny z grupy, w której występowała Polska. W ćwierćfinale odpadły także Włochy, Kanada oraz Japonia.

"To także świadczy o tym jak silna była druga grupa. Wymagający rywale w pierwszej fazie imprezy to też zaleta, bo można przejść dobre przetarcie w boju. Francuzi zahartowali się, bowiem byli już jedną nogą poza turniejem. Z nożem na gardle grali decydujący mecz z Rosją, która nie poniosła wcześniej porażki. Zwyciężyli 3-1 dzięki czemu znaleźli się w ćwierćfinale. To spotkanie pokazało jak Trójkolorowi są niebezpieczni, natomiast kiedy nie mieli już nic do stracenia, jak w konfrontacji z nami, byli jeszcze groźniejsi" - ocenił.

Michał Winiarski kibicuje Argentynie

38-letni szkoleniowiec stawia, że w meczu o złoty medal Francja zmierzy się z Brazylią. Nie ukrywa jednak, że prywatnie kibicuje Argentynie i ma nadzieję, że ta drużyna sprawi kolejną niespodziankę.

"Argentyńczycy budzą moją sympatię, bo grają na kapitalnym poziomie i prezentuje miłą dla oka siatkówkę. Ten trochę niżej notowany zespół był w tamtej grupie raczej skazywany na porażkę, tymczasem w efektownym stylu znalazł się w półfinale. Świetnie spisują się, czego można się było spodziewać, rozgrywający Luciano De Cecco, przyjmujący Facundo Conte oraz libero Santiago Danani. Mile zaskoczyli mnie natomiast atakujący Bruno Lima oraz zmieniający się przyjmujący Ezequiel Palacios i Cristian Poglajen" - podsumował.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje