Reklama

Reklama

Tokio 2020

Tokio 2020. Trenerka kadry pięściarek Michalczuk: Dobrze weszłyśmy w turniej

- Bardzo dobrze moje podopieczne weszły w turniej, bo wszystkie są w formie. Z uzasadnioną nadzieją czekaliśmy na kolejne walki - powiedziała po powrocie z londyńskiego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio trenerka kadry bokserek Karolina Michalczuk.

W Copper Box w Londynie odbywał się od tygodnia europejski turniej kwalifikacyjny, w którym pięć polskich pięściarek walczyło o prawo startu w Tokio. Jednak po pierwszych walkach grupa zadaniowa ds. boksu Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (BTF) z powodu pandemii koronawirusa zdecydowała o zawieszeniu zarówno europejskich, jak i równolegle rozgrywanych amerykańskich kwalifikacji.

Reklama

Do tego momentu swoje pierwsze, zdecydowanie wygrane walki zdążyły stoczyć cztery zawodniczki. Sandra Drabik w kat. 51 kg pokonała utytułowaną Ukrainkę Tetianę Kob 5:0, Sandra Kruk (57 kg) w takim samym stosunku wygrała z Greczynką Pleą Foteini, Aneta Rygielska (60 kg) zwyciężyła Rumunkę Cristinę-Paulę Cosma, a Karolina Koszewska nie dała szans Norweżce Madeleine Angelsen.

"Przed wyjazdem do Londynu mówiłam, że dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy i widziałam, że dziewczyny są w formie. Te cztery pojedynki wygrane zostały zdecydowanie. Udany początek był ważny, by upewnić się, że jesteśmy w dobrej dyspozycji. Oczywiście trudno było przewidywać, co działoby się dalej, bo każdy turniej rządzi się swoimi prawami, a na drodze naszych zawodniczek miały stawać coraz lepsze przeciwniczki. Wierzyliśmy, że weryfikacja, jaka następuje w ringu byłaby dla nas pomyślna. Wiemy już jednak jak wygląda losowanie, które pozostanie kiedy turniej będzie mógł być dokończony, a ponieważ rywalki są nam znane, wykorzystamy to w dalszych przygotowaniach" - zaznaczyła Michalczuk.

Po odbytych walkach wiadomo, że Drabik i Koszewskiej brakuje po jednym zwycięstwie, by zakwalifikować się do olimpijskich zmagań. Pierwsza w ćwierćfinale zmierzy się z Brytyjką Charley-Sian Davison, a Koszewska z Niemką Nadina Apetz. W przypadku ewentualnej porażki pozostaną jeszcze szanse w barażach, bo z kategorii 51 kg awansuje sześć, a z 69 kg - pięć najlepszych zawodniczek.

Po dwie wygrane od wywalczenia olimpijskich paszportów dzielą pozostałe nasze zawodniczki. Przeciwniczką Kruk w pierwszej walce będzie mająca w swoim dorobku tytuły mistrzyni świata i Europy Bułgarka Stanimira Patrowa, a Rygielskiej - mistrzyni świata sprzed dwóch lat Kellie Harrington z Irlandii, natomiast Elżbieta Wójcik (kat. 75 kg), która nie miała okazji zaprezentowania się w Londynie, zmierzy się z Anjur Rzajewą z Azerbejdżanu.

"Teraz, kiedy nie wiadomo jak się to wszystko potoczy, trudno o jakiekolwiek plany. Szczęśliwie udało nam się wrócić rejsowym samolotem do Polski, ale tu wszyscy musimy poddać się dwutygodniowej kwarantannie i pozostają tylko indywidualne ćwiczenia w domu (np. pompki, walka z cieniem). Po zmianie klimatu przynajmniej przez początkowe dni dziewczyny nie mogą się forsować i miejmy nadzieję, że żadna nie została zakażona wirusem. Jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym, a dalsze plany i działania będziemy podejmować w zależności od rozwoju sytuacji. Głęboko wierzę, że reprezentantki Polski będą się mogły zaprezentować na olimpijskim ringu" - zakończyła najbardziej utytułowana pięściarka, która swoją wiedzę i umiejętności przekazuje następczyniom.

Autor: Andrzej Szwabe

Dowiedz się więcej na temat: Sandra Drabik