Reklama

Reklama

Tokio 2020. Sofia Ennaoui dla Interii: Patryk Dobek może zostać legendą

- Patryk po zmianie dystansu nie zatracił szybkości. Ma też siłę, bo jak się biega na płotkach, to nie może być inaczej. A wytrzymałość wypracował w ostatnich latach. Dzięki temu mamy wielkiego biegacza, prawdziwe objawienie biegów średnich - mówi w rozmowie z Interią Sofia Ennaoui, reprezentantka Polski w biegach średnich i długich, finalistka rywalizacji na 1500 m z igrzysk w Rio de Janeiro.

W środę Patryk Dobek zdobył brązowy medal olimpijski w biegu na 800 metrów. To ogromny sukces polskiego lekkoatlety. Jeszcze rok temu biegał 400 metrów - płaskie i przez płotki. Na dwa razy dłuższy dystans zdecydował się dopiero jesienią.   

Łukasz Żurek, Interia: Kiedy niespełna rok temu Patryk niespodziewanie zmieniał dystans, zaliczała się pani do tych osób, które wierzyły, że to słuszny manewr?

Sofia Ennaoui: - Tak, absolutnie wierzyłam w ten pomysł! Nie każdy wie, że Patryk Dobek we wcześniejszych latach kariery biegał świetnie na 600 metrów. Był jeszcze bardzo młody. Ale już wtedy sygnalizował, że ma talent do dystansu 800 metrów. I faktycznie ten talent w tym roku eksplodował.

Reklama

W dodatku w konkurencji, w której od lat nie notujemy sukcesów.  

- Długo musieliśmy czekać na taki moment, bardzo długo. Śmiało można więc powiedzieć, że Patryk jest talentem historycznym. Czekaliśmy aż 41 lat, żeby zdobyć jakikolwiek medal w biegach średnich czy długich.

Polak jest również pierwszym Europejczykiem od 2004 roku, który sięgnął po olimpijski krążek w biegu na 800 metrów.

- Ostatnim był Jurij Borzakowski. Zdobycie medalu zaraz po nim to jest naprawdę coś wspaniałego. Znamy przecież tego rosyjskiego biegacza, to prawdziwa legenda. Mam nadzieję, że Patryk go przebije! Ma ku temu potencjał i bardzo mocno mu tego życzę. Wszyscy byśmy chcieli, żeby to nasz rodak zapisał się w historii jeszcze piękniej.

Dlaczego tak trudno zaistnieć akurat na tym dystansie?  

- Bieg na 800 metrów to połącznie trzech walorów: szybkości, wytrzymałości i siły. Każdy z tych elementów jest tak samo ważny. Nie każdy europejski biegacz to ma. Patryk po zmianie dystansu na dwa razy dłuższy nie zatracił szybkości. Ma też siłę, bo jak się biega na płotkach, to nie może być inaczej. A wytrzymałość wypracował w ostatnich latach. Dzięki temu mamy wielkiego biegacza, prawdziwe objawienie biegów średnich. Nawet Marcin Lewandowski i Adam Kszczot nie nawiązywali do tak znakomitych rezultatów.

Finałowy bieg w Tokio mógł się dla Patryka ułożyć lepiej czy jednak Kenijczycy byli poza zasięgiem?

- Ten bieg ułożył się idealnie. Nie mogło być wolniej. Gdyby było wolniej, zrobiłby się na bieżni duży ścisk i byłoby dużo zamieszania. To tempo było optymalne, żeby nikt się nie przewracał o własne nogi. Pozwalało na swobodny bieg. Patryk potrafił to wykorzystać i stało się coś wspaniałego. Radość z medalu jest ogromna!

I równie wielkie nadzieje na kolejne sukcesy.

- To prawda, ale niech ta chwila szybko się nie kończy. O przyszłości będzie czas pomyśleć. Teraz dajmy się Patrykowi pocieszyć tym medalem i nowo narodzoną córeczką po powrocie do Polski. Mam wrażenie, że on się chyba sam nie spodziewał miejsca na podium. Jestem pewna, że to spełnienie jego marzeń. A jeszcze wiele pięknych chwil przed nim.

Rozmawiał Łukasz Żurek  

Igrzyska olimpijskie w Tokio trwają w najlepsze - Sprawdź już teraz

Gdzie i kiedy oglądać Polaków w Tokio - Sprawdź teraz!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje