Reklama

Reklama

Tokio 2020

Tokio 2020. Radosław Zawrotniak: O kwalifikacji może przesądzić łut szczęścia

W najbliższy weekend w Madrycie szpadzista Radosław Zawrotniak wystartuje w europejskim turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio. Awans zapewni sobie tylko zwycięzca. "Jestem doświadczonym zawodnikiem, ale o sukcesie może przesądzić łut szczęścia" – powiedział szermierz AZS AWF Kraków.

Reklama

39-letni Zawrotniak dwukrotnie startował w igrzyskach. W 2008 roku w Pekinie wywalczył srebrny medal w drużynie, a cztery lata później w Londynie odpadł w pierwszej rundzie turnieju indywidualnego. Do Rio de Janeiro nie udało mu się zakwalifikować, choć był bardzo blisko. Właśnie w takim kwalifikacyjnym turnieju, zwanym "dobijakiem", zajął drugie miejsce.

Reklama

"Ale do igrzysk w Londynie zakwalifikowałem się właśnie w ten sposób, choć wtedy było nieco łatwiej, bo premiowane awansem były cztery miejsca. Teraz dla szpadzistów z Europy, którzy nie zakwalifikowali się na igrzyska do turnieju drużynowego, zostało tylko jedno miejsce. W Madrycie wystartuje 25 zawodników. Nie będzie wprawdzie Rosjan, Węgrów i Francuzów, ale niemal w każdym z pozostałych krajów jest jakiś szpadzista, który pokazywał się z dobrej strony w zawodach Pucharu Świata. Trudno wskazać najgroźniejszego rywala, w takim turnieju walki bywają bardzo wyrównane, nie ma marginesu błąd, a o wyniku może przesądzić łut szczęścia" - podkreślił.

Zawrotniak, który obecnie zajmuje 14. miejsce w światowym rankingu, uważa, że jest w dobrej formie.

"Przygotowywałem się pod kierunkiem mojej żony Beaty, która została moją trenerką, po tym jak w lipcu ubiegłego roku zmarł mój poprzedni szkoleniowiec Piotr Hammer. Ćwiczyłem z moimi podopiecznymi w AZS-ie Kraków, a także na obozach reprezentacji. Podchodzę do tego turnieju z nadzieją, bo dla każdego sportowca udział w igrzyskach to najważniejsza sprawa, ale też z chłodną głową" - stwierdził.

Przed wylotem do Madrytu Zawrotniaka czeka test PCR na obecność koronawirusa.

"Muszę go wykonać, bo takie są procedury. Trochę się tego obawiam, bo choć przeszedłem już zakażenie, to jednak z tymi wynikami różnie bywa. Ma nadzieję, że będę mógł wylecieć i stanąć na starcie" - powiedział, dodając, że nawet jak nie uda mu się zakwalifikować na igrzyska, to i tak zaznaczy w Tokio swój ślad, gdyż kwalifikację poprzez turniej drużynowy zapewniły sobie dwie szpadzistki, które trenują pod jego kierunkiem w AZS AWF Kraków - Aleksandra Jarecka i Renata Knapik-Miazga.

W madryckim kwalifikacjach oprócz Zawrotniaka wystartują także Martyna Jelińska i Michał Siess we florecie oraz Sylwia Matuszak i Mateusz Knez w szabli.

Grzegorz Wojtowicz