Reklama

Reklama

Tokio 2020. Przemysław Zamojski: Ten rzut długo nas będzie prześladował

Polscy koszykarze 3x3 odpadli z turnieju olimpijskiego w Tokio. "Biało-Czerwoni" w meczu o wszystko przegrali z Belgami 14:16 po celnej próbie rywali w ostatniej sekundzie. - Na pewno ten rzut długo nas będzie prześladował - skomentował Przemysław Zamojski.

Na niespełna sekundę przed końcem podstawowego czasu gry był remis 14:14. Wtedy na rozpaczliwą próbę z dystansu zdecydował się Vervoort i trafił. W tka dramatycznych okolicznościach Polacy przegrali z Belgami. Po tym spotkaniu musieli liczyć na cud, żeby znaleźć się w ćwierćfinale. Cudu jednak nie było, bo spotkanie Japonii z Chinami nie potoczyło się po myśli "Biało-Czerwonych". Polacy odpali z turnieju i wracają do domu.

- To jest esencja koszykówki 3x3. Nigdy nie można być pewnym wyniku do ostatnich sekund. Niby zrobiliśmy wszystko co mogliśmy w obronie, ale Vervoort rzucił i piłka wpadła do kosza. To chyba najgorsza sytuacja, w jakiej można przegrać spotkanie - powiedział Zamojski tuż po spotkaniu z Belgami.

- Na pewno ten rzut długo nas będzie prześladował. Jeśli jednak miałbym spojrzeć na to z pozytywnej strony, to cieszymy się, że w ogóle wystąpiliśmy w Tokio, wśród ośmiu najlepszych zespołów na świecie. Koszykówka 3x3 dopiero debiutuje na igrzyskach. Jest to dla nas wielki honor i zaszczyt, że graliśmy w turnieju olimpijskim. Dziękujemy wszystkim, którzy pomagali nam w przygotowaniach. Mamy nadzieję, że dzieciaki, które obejrzały koszykówkę 3x3 zainteresują się tą dyscypliną i jej popularność wzrośnie - dodał.

Reklama

Przemysław Zamojski: Jest nam przykro

Polacy w Tokio wygrali tylko dwa spotkanie i doznali aż pięciu porażek.

- Naprawdę jest nam przykro, że w takich okolicznościach żegnamy się z turniejem. Taka jest ta odmiana koszykówki. Nieobliczalna i czasem potrzebujesz trochę szczęścia, tak jak to miało miejsca w przypadku Belga, który oddał rzut tyłem do kosza i wpadło - podkreślił Zamojski.

- Nie mamy do siebie pretensji. Może jedynie o to, że szybko popełnialiśmy przewinienia. W meczu przeciwko Belgom mieliśmy aż pięć po trzech minutach gry. Myśleliśmy, że możemy grać agresywnie, ale sędziowie ewidentnie nam na to nie pozwalali. Trzeba się zaadoptować do tego, na co pozwalają sędziowie - zaznaczył. 

Igrzyska olimpijskie w Tokio trwają w najlepsze - Sprawdź już teraz

- Myślę, że to jest taki turniej, w którym emocji jest tak wiele i każdy mecz ma zupełnie inną historię, a losy ważą się do ostatnich sekund. Czego chcieć więcej, jak nie właśnie takiej koszykówki i dreszczyku adrenaliny w każdym spotkaniu - stwierdził Zamojski.

Reprezentant Polski zdradził, że kibicuje Łotwie. - Najrówniej grającym zespołem jest na razie Serbia, ale to jest tak nieprzewidywalny turniej, że wszystko może się zdarzyć. Nawet drużyna, która awansuje z szóstego miejsca, może sięgnąć po złoto. Na pewno kibicuję Łotwie, bo to nasi dobrzy znajomi i życzę im jak najlepiej - zakończył.

Wysłuchał w Tokio Artur Gac

RK

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje