Reklama

Reklama

Tokio. 2020. Przemysław Zamojski: Igrzyska to życiowy cel

Przemysław Zamojski, dziesięciokrotny złoty medalista mistrzostw Polski, zapomniał już o nieudanym sezonie w barwach Anwilu Włocławek i skupia się na przygotowaniach do turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Tokio w koszykówce 3x3x. "To mój życiowy, sportowy cel" - powiedział.

Polacy światowy turniej kwalifikacji 3x3 do Tokio (będzie to olimpijski debiut tej odmiany koszykówki) zagrają 26-31 maja w austriackim Grazu. Pierwotnie, w 2020 r. przed przesunięciem terminu igrzysk, rywalizacja miała odbyć się w indyjskim Bengaluru. Przygotowania reprezentacji do kwalifikacji olimpijskich wchodzą w decydującą fazę.

"Właśnie wróciliśmy ze zgrupowania z Zakopanego i za kilka dni ruszamy dalej, do Sierra Nevada w Hiszpanii, gdzie będziemy 12 dni. Wiem, że pod koniec tego zgrupowania mamy rozegrać już kilka meczów sparingowych" - powiedział brązowy medalista MŚ w koszykówce 3x3 z 2019 r.

Reklama

34-letni Zamojski, który jest najbardziej utytułowanym koszykarzem w historii ekstraklasy z 11 medalami MP, w tym 10 złotymi, w barwach Anwilu trwający sezon zakończył na odległym, 13. miejscu.

"Mam jeszcze ważny kontrakt na kolejny rok i czekam spokojnie, co się wydarzy w klubie. Na razie skupiam się tylko na koszykówce 3x3. Od razu po sezonie "nastawiłem" głowę na najważniejszy sportowo życiowy cel, największe wyznawanie w karierze, czyli walkę o igrzyska. Jestem mocno zmotywowany i optymistycznie nastawiony do turniej w Grazu" - podkreślił.

Zamojski przeszedł do Anwilu z Zastalu Enea BC Zielona Góra, z którym w minionym sezonie zdobył złoto. Teraz klub z Zielonej Góry awansował do finału mistrzostw Polski, ale koszykarz nie żałuje swojej decyzji.

"Nie żałuję, że odszedłem z Zastalu. Nie oglądam się nigdy za siebie. Zawsze staram się patrzeć do przodu. Na pewno sportowo nie był to udany sezon, wielu rzeczy doświadczyłem pierwszy raz i nie były to łatwe doświadczenia. Pierwszy raz zabrakło mnie w Pucharze Polski, pierwszy raz w karierze nie grałem w play off. To dziwne uczucie... Ale z drugiej strony szybki koniec sezonu pozwolił mi od początku uczestniczyć w przygotowaniach do kwalifikacji, co pewnie nie byłoby możliwe w innej sytuacji. Rywalizacja o Tokio to dla mnie światełko w tunelu po takim sezonie..." - dodał.

W opinii Zamojskiego faworytem walki o mistrzostwo Polski w Energa Basket Lidze, która rozpocznie się 28 kwietnia w "bańce" w Ostrowie Wlkp., jest obrońca tytułu Zastal.

"Wydaje mi się, że Zastal jest mocniejszy. To dużo bardziej równa drużyna. Stal zmieniła się jednak bardzo, po tym jak przyszedł trener Igor Milicic. Gra bardzo mocno fizycznie, na pewno "postawi się", bo w klubie są wielkie +apetyty+ i nadzieje, a poza tym Stal jest gospodarzem +bańki+. Faworytem jest jednak moim zdaniem Zielona Góra. Stawiam na finały bardziej wyrównane i dłuższe niż półfinałowa rywalizacja, która skończyła się w każdej parze w trzech spotkaniach" - dodał.

W trakcie trwania finałów ekstraklasy kadra 3x3 będzie na ostatniej prostej przed kwalifikacjami. Biało-czerwoni będą w maju sprawdzać swą formę w Serbii, a potem "zamkną się w bańce" ze względu na przepisy bezpieczeństwa FIBA związane z pandemią COVID-19.

"Do Serbii polecimy w maju na gry kontrolne, a potem czeka nas już tylko +bańka+ w Mrągowie... FIBA wysłała szczegółowe wytyczne związane z bezpieczeństwem i tuż przed turniejem kwalifikacyjnym każda reprezentacja musi się izolować na ostatnim zgrupowaniu. Najbliższe tygodnie to dla nas bardzo intensywny czas, ale wierzę, że uda nam się wrócić do formy z mistrzostw świata, a może nawet lepszej. Pozytywne nastawienie mnie napędza, mimo że w dobie pandemii przygotowania nie są takie, jak normalnie" - dodał.

Zdaniem Zamojskiego najważniejszym elementem w koszykówkę 3x3 jest zbudowanie wytrzymałości.

"Najważniejsza w tej odmianie koszykówki, bardzo szybkiej, jest wytrzymałość siłowa. Dlatego właśnie najpierw mieliśmy zgrupowanie w Zakopanem, a teraz jedziemy do ośrodkowa położonego jeszcze wyżej" - dodał.

W kwalifikacjach światowych w Grazu udział weźmie po 20 ekip (kobiet i mężczyzn) z 36 krajów. Awans do Tokio wywalczą po trzy najlepsze. Jeśli w Austrii zespołowi trenera Piotra Renkiela nie uda się zdobyć przepustki, to pozostanie jeszcze jedna szansa. W czerwcu na Węgrzech odbędzie się europejska kwalifikacja olimpijska, w której Polacy mają pewne miejsce w przypadku niepowodzenia w Grazu. O ostatnie miejsce powalczy nad Dunajem sześć zespołów, a awans otrzymają tylko zwycięzcy wśród kobiet i mężczyzn.

Olga Przybyłowicz



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje