Reklama

Reklama

Tokio 2020. Prygiel o siatkarzach: Zabrakło bloku i dobrej zagrywki

"Zabrakło punktów zdobytych blokiem, za dużo psuliśmy zagrywek" - powiedział Robert Prygiel, wielokrotny reprezentant Polski i prezes Stali Nysa po meczu "Biało-Czerwonych" z Francją (2-3) w ćwierćfinale turnieju olimpijskiego siatkarzy w Tokio.

"Trudno ocenić, będąc w Polsce, co się stało z naszą drużyną w trakcie tego spotkania. Jako kibic mogę powiedzieć, że było widać nakręcającą się Francję" - powiedział sternik klubu z woj. opolskiego.

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź

Tokio 2020. Trwa "Klątwa ćwierćfinału"

Podkreślił, że historia zanotowała "większe tragedie sportowe", ale dla niego brak awansu do półfinału to "ogromna niespodzianka".

"Nadal działa ta 'klątwa ćwierćfinału'. Wydało się, że na tym turnieju mieliśmy najlepszą reprezentację pod względem potencjału sportowego od kilku igrzysk" - powiedział Prygiel podkreślając, że niewiele zmieniona kadrowo drużyna wygrała mistrzostwa świata, zdobyła wiele medali na innych międzynarodowych turniejach.

Reklama

Robert Prygiel: Jestem rozczarowany

"Nie kryję, że jestem bardzo rozczarowany. Siatkówka, to moja dyscyplina sportu. Mocno kibicowałem chłopakom, aby przywieźli medal" - dodał były reprezentacyjny atakujący, który wziął udział w igrzyskach olimpijskich w Atlancie.

Dwóch zawodników Stali Nysa zagrało na turnieju siatkarzy w Tokio, ale nie w polskim zespole narodowym. Byli to Mitchell Stahl (USA) i Wassim Ben Tara (Tunezja). Ich drużynom nie udało się wyjść z grupy. Zdaniem prezesa nyskiego klubu brak w ćwierćfinale USA też można zaliczyć do niespodzianek igrzysk.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje