Reklama

Reklama

Tokio 2020. Polska - Włochy. Odbudować pewność siebie

Porażka w pierwszym meczu nie załamała polskich siatkarzy, ale w poniedziałek chcą wrócić na dobre tory. Ich drugim przeciwnikiem na igrzyskach olimpijskich w Tokio będą jednak Włosi - obok “Biało-Czerwonych” to główni faworyci grupy A. Początek spotkania Polska - Włochy w poniedziałek o godz. 7.20.

I Włosi, i Polacy mieli w pierwszej kolejce turnieju niespodziewane problemy. Tyle że zawodnicy z południa Europy, mimo dwóch przegranych setów, potrafili odwrócić losy meczu z Kanadą. “Biało-Czerwoni" zagrali zaś z Iranem nierówno i nawet przebłyski Bartosza Kurka oraz Wilfredo Leona nie przeszkodziły Iranowi w wygranej 3-2.

Porażka na otwarcie igrzysk to spora niespodzianka. W końcu drużyna Vitala Heynena przyleciała do Japonii z jasnym, medalowym celem. W pierwszym spotkaniu zawiedli jednak właściwie wszyscy - od libero, przez rozgrywającego, po przyjmujących. Mimo to w polskiej drużynie panuje spokój. Fabian Drzyzga przyznał przed kamerą TVP Sport, że wręcz cieszy się, że na razie drużyna jeszcze nie jest w najwyższej formie. A Michał Kubiak rzucił do dziennikarzy, że jako kapitan po takim meczu powinien zabrać kolegów na wódkę.

Reklama

- Po porażce twoja pewność siebie maleje. To normalne. Musimy ją odbudować i zobaczyć, gdzie jesteśmy. Przy stanie 1-2 w setach wróciliśmy i walczyliśmy. To nie tak, że się wówczas poddaliśmy. W tie-breaku też mieliśmy swoje szanse - stwierdził po spotkaniu Heynen.

Polska - Włochy. Zasłona dymna Italii

Spokój wśród “Biało-Czerwonych" wynika z charakterystyki olimpijskiego turnieju i świadomości, że to ćwierćfinał będzie ich najważniejszym spotkaniem. O awans z grupy nikt się nie martwi - przy sprzyjających okolicznościach może go zapewnić nawet tylko jedno zwycięstwo w pierwszych pięciu spotkaniach. Tego nikt nie zakłada, ale w drugiej kolejce Polacy nie będą mieć łatwego zadania.

Terminarz sprawił bowiem, że tuż po porażce z Iranem wpadają na Włochów. Przed turniejem to oni byli uznawani za głównego - obok Polaków - faworyta grupy A. Ale nad ekipą Gianlorenzo Blenginiego unosiły się znaki zapytania. Jako jedyny z czołowych zespołów odpuścili turniej Ligi Narodów, w którym prezentowali się włoscy rezerwowi. Dlatego z rezultatu 3-0 dla Polski, jakim zakończyło się starcie obu drużyn w Rimini, nie należy wyciągać żadnych wniosków.

Pierwszy mecz Włochów wątpliwości wokół ich kadry nie rozwiał. Niżej notowani Kanadyjczycy sprawili im mnóstwo problemów, a wygranej pewnie by nie było, gdyby nie zaledwie 19-letni Alessandro Michieletto. Młody przyjmujący zdobył aż 24 punkty. Akurat on w Rimini wystąpił przeciw Polakom.

- To była błyskotliwa rzecz, ale widzieliśmy to już w czasie Ligi Narodów. Można też wyróżnić innych chłopców - tonował nastroje Blengini, cytowany przez włoskie media. - Polska jest wielkim faworytem turnieju. Kiedy Wilfredo Leon dołącza do dwukrotnych mistrzów świata, nie potrzebuje żadnego czasu na wprowadzenie do drużyny. To będzie dla nas bardzo skomplikowany pojedynek.

Polska - Włochy. “Biało-Czerwoni" nadal bez kapitana

Po porażce z Iranem dużo bardziej skomplikowana jest mimo wszystko sytuacja Polaków. Z Włochami najprawdopodobniej znów będą musieli sobie radzić bez Kubiaka. Kapitan, który zwykle jest sercem polskiej kadry, ma problemy zdrowotne. Nikt z polskiej ekipy nie chce o nich dokładniej mówić, ale na razie partnerem Leona na przyjęciu ponownie będzie Aleksander Śliwka lub Kamil Semeniuk.

Po raz ostatni Polska i Włochy mierzyły się na igrzyskach olimpijskich w 2012 r. Wówczas w fazie grupowej “Biało-Czerwoni" wygrali 3-1. Znacznie boleśniejsze wspomnienia polska kadra ma ze starcia z Italią w 2008 r. Kadra Raula Lozano była o włos od awansu do strefy medalowej, ale ostatecznie w piątym secie starcia z Włochami przegrała 15-17 i odpadła w ćwierćfinale.

Trzymamy kciuki za Polaków w Tokio! Sprawdź terminarz igrzysk olimpijskich

Damian Gołąb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama