Reklama

Reklama

Tokio 2020. Marek Karbarz dla Interii: Wagner też miał z kogo wybierać

- Siatkówka jest dzisiaj zupełnie inna niż w naszych czasach. Ale nadal wiele zależy od psychiki i wszystko rozgrywa się w głowie. Nasi zawodnicy muszą uważać, by za bardzo nie uwierzyli, że już wygrali igrzyska - przestrzega w rozmowie z Interią Marek Karbarz, siatkarz złotej drużyny Huberta Wagnera. Już w sobotę o godz. 12.40 Polska zagra z Iranem w pierwszym meczu igrzysk olimpijskich w Tokio.

Polscy siatkarze są już na ostatniej prostej przygotowań do inauguracji olimpijskiego turnieju. Do Japonii przylecieli w ubiegłym tygodniu, trafiając do "bańki" sanitarnej przygotowanej przez organizatorów. Początkowo trenowali w Takasaki, w tym tygodniu przenieśli się już do wioski olimpijskiej. Do kraju wrócili natomiast Norbert Huber i Tomasz Fornal, którzy udali się z drużyną do Azji jako rezerwowi.

W wiosce olimpijskiej "Biało-Czerwoni" znaleźli warunki, jakie znają już z Ligi Narodów w Rimini. Z Japonii dochodzą jednak głosy, że tamtejsza "bańka" jest zdecydowanie bardziej restrykcyjna niż włoska. W dodatku sama drużyna zdecydowała o dodatkowej formie "zamknięcia" - siatkarze w czasie turnieju nie będą udzielać wywiadów. Kontakt z mediami ograniczą do pomeczowych wypowiedzi w tzw. strefie mieszanej.

Reklama

Tokio 2020 - bądź z nami na igrzyskach olimpijskich! Sprawdź

Tokio 2020. "Człowiek wszystko zniesie"

Już przed igrzyskami zawodnicy zwracali uwagę, że m.in. z powodu restrykcyjnych zasad przygotowania do igrzysk w Tokio są wyjątkowo długie. Swoje zrobiło także przesunięcie imprezy o rok. Długie przygotowania przypominają nieco czasy drużyny Huberta Wagnera, która również spędzała wspólnie tygodnie na zgrupowaniach.

- Jak sobie z tym poradzić? Jak najmniej o tym gadać. Człowiek wszystko zniesie. W czasach, w których my byliśmy po trzy, cztery tygodnie na obozach, nie było telefonów, nie było niczego. Teraz każdy może w wolnej chwili zadzwonić do domu i nawet widzieć osobę, z którą rozmawia. Pod tym względem wiele zmieniło się na lepsze. Na pewno przebywanie w zamknięciu nie działa dobrze na psychikę zawodników. Ale po to są w grupie, by sobie pomagać - twierdzi w rozmowie z Interią Karbarz.

Złoty medalista mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich podkreśla, że dzisiejsza siatkówka zdecydowanie różni się do tego, jak dyscyplina wyglądała w latach 70. Chodzi nie tylko o zmianę zasad, która zrewolucjonizowała ją pod koniec XX wieku, ale i warunki fizyczne zawodników.

- Kiedy popatrzy się na nasze zdjęcia, widać, że najwyższy był Edek Skorek, który nie miał przecież dwóch metrów. Z moim wzrostem, 188 centymetrów, występują teraz libero. A wtedy się z nim atakowało. Wszystko jest dziś inne, ale nadal wiele zależy od psychiki i wszystko rozgrywa się w głowie - mówi Karbarz.

CZYTAJ TEŻ: Edward Skorek wspomina: Nasze zwycięstwa dawały nadzieję

Polska - Iran. Mistrz olimpijski przestrzega następców

Im bliżej turnieju, tym więcej porównań obecnej kadry to drużyny, która 45 lat temu sięgnęła po jedyne złoto w historii polskiej siatkówki. W czasie rozgrywanego w Krakowie Memoriału Wagnera siatkarze tamtego zespołu, a wśród nich Karbarz, przekazali nawet swoim następcom Płomienie Nadziei w formie zniczy olimpijskich. Walkę o medal zapowiadają zawodnicy Vitala Heynena, również kibice wiele sobie obiecują po występie “Biało-Czerwonych". Przed laty presję na drużynę nałożył z kolei sam Wagner, który zapowiedział, że jedzie do Montrealu po złoto.

- Presja może pomagać albo przeszkadzać. Trzeba to wyważyć. Mam nadzieję, że w naszej kadrze mamy już tak doświadczonych zawodników, że im presja nie zaszkodzi. Rozegrali już dziesiątki meczów międzynarodowych, walczyli o złote medale mistrzostw świata, Europy i innych pucharów. Mam nadzieję, że sobie poradzą. Zawsze jest jakaś presja, jakaś trema. Ale powinna minąć z pierwszymi piłkami na rozgrzewce. Nasza grupa jest jednak teoretycznie słabsza od tej drugiej. Zawodnicy muszą uważać, by za bardzo nie uwierzyli, że już wygrali igrzyska. Ważna będzie psychika, o której wspominałem. Zresztą na igrzyskach nie ma drużyn, które można zlekceważyć - uważa Karbarz.

Były siatkarz m.in. Resovii i Hutnika Kraków widzi jeszcze jedno podobieństwo między ówczesną a obecną kadrą. - W tamtych czasach Wagner miał szeroki skład, miał z kogo wybierać. W tym roku jest podobnie - zauważa.

Tokio 2020. Polska faworytem do złota?

Z tego szerokiego składu Heynen wybrał 12 zawodników, którzy po raz pierwszy w XXI wieku mają przebrnąć przez ćwierćfinał igrzysk. Na ostatnich czterech turniejach polscy siatkarze meldowali się w czołowej ósemce, ale na tym etapie przegrywali z Brazylią, Włochami, Rosją i Stanami Zjednoczonymi. Tym razem z Włochami zmierzą się już w fazie grupowej, ale pozostałe drużyny ponownie mogą stanąć na ich drodze do czołowej czwórki.

- Kandydatów do medalu jest kilku. Ale Polacy ze wszystkimi już grali, ze wszystkimi przegrywali i wygrywali. Będzie liczyć się forma i psychika. Życzę obecnym siatkarzom, by dołączyli do listy mistrzów olimpijskich - mówi Karbarz.

Pierwszy mecz “Biało-Czerwonych" w Tokio jest planowany na sobotę. Starcie z Iranem rozpocznie się o godz. 12.40. Relacja tekstowa w Interii.

Damian Gołąb

Dowiedz się więcej na temat: Marek Karbarz | reprezentacja siatkarzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy