Reklama

Reklama

Tokio 2020. Marcin Dzieński: Aleksandra Mirosław ma realne szanse na medal

"Aleksandra Mirosław ma jutro realne szanse na wywalczenie medalu olimpijskiego" - powiedział Marcin Dzieński, mistrz świata we wspinaczce na czas z 2016 roku. Jego zdaniem kluczem jest wygranie czasówki, a w dwóch pozostałych konkurencjach może wystarczyć jedno siódme miejsce na osiem.

Mirosław zakwalifikowała się do ośmioosobowego piątkowego finału olimpijskich zawodów w kombinacji we wspinaczce sportowej w Tokio. Najlepsza w eliminacjach była Słowenka Janja Garnbret, a Polka zajęła siódme miejsce.

Po zwycięstwie w czasówce, w której się specjalizuje, Mirosław znacznie słabiej spisała się w dwóch pozostałych konkurencjach - w boulderingu była 20. (ostatnia), zaś w prowadzeniu - 19. W klasyfikacji łącznej w eliminacjach zwyciężyła Garnbret - 56 punktów (14., 1. i 4. lokata), przed Koreanką Seo Chaehyun - 85 i Japonką Miho Nonaką - 96. Polka zgromadziła 380 pkt. Wynik uzyskuje się przez pomnożenie miejsc zawodnika w poszczególnych konkurencjach.

Reklama

"Spojrzałem na nazwiska finalistek i wiem, że Ola ma jutro realną szansę na medal olimpijski. Jak to możliwe? Po prostu w finale poza naszą reprezentantką jest Francuzka Anouck Jaubert, która również specjalizuje się w czasówce. Jeżeli nic nieprzewidzianego się nie wydarzy i Ola będzie pierwsza w tej konkurencji, a Francuzka druga, to blokują dla innych ważną jedynkę i dwójkę. Taki układ po pierwszej konkurencji zdecydowanie zwiększałby szanse na medal dla Polki w kombinacji" - powiedział Dzieński.

Wspinaczka sportowa debiutuje w programie igrzysk olimpijskich. Zawodniczki rywalizują w kombinacji, na którą składają się czasówka, bouldering i prowadzenie.

Najnowsze informacje z igrzysk olimpijskich - Sprawdź

Czasówkę, która zawsze odbywa się na tej samej trasie, Dzieński porównał do biegu na 100 m. Bouldering, którego układu żadna z zawodniczek nie zna do momentu swojej próby, to jego zdaniem takie "przejście parkurowe", w którym konieczna jest jakaś akrobacja, ruch ciałem, aby skończyć drogę.

"Taka sama sytuacja jest w prowadzeniu, ale tam dochodzi też wytrzymałość, ale jest też miejsce, gdzie można odpocząć. Fizjologicznie te trzy dyscypliny wzajemnie się wykluczają. Nie da się prowadzić treningu pod wszystkie. (...) Nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć, które miejsce w konkurencji drugiej i trzeciej musi zająć nasza zawodniczka, aby medal był realny, bo jest bardzo wiele możliwych kombinacji miejsc rywalek. Dobrze byłoby, aby w boulderingu i prowadzeniu pierwsze miejsca zajęła ta sama zawodniczka, bo wówczas ona blokuje jedynkę wszystkim. Oczywiście dzięki temu wygrywa, ale otwiera się wtedy pole walki o srebro i brąz. Do tego pamiętajmy, że to start olimpijski. Tu wchodzą w grę emocje. Może być tak, że wystarczy Oli zajęcie jednego siódmego miejsca na osiem w którejś z pozostałych konkurencji. Warunkiem koniecznym jest wygranie czasówki. W eliminacjach jednak się to udało i widać świetne przygotowanie naszej zawodniczki" - powiedział Dzieński.

Poprosił o trzymanie kciuków za naszą reprezentantkę, bo medal w debiutującej na igrzyskach dyscyplinie byłby świetnym bodźcem do jej rozwoju w naszym kraju.

"Wierzę, że medal jest możliwy. Pewności w sporcie nigdy nie ma, bo w boulderingu i prowadzeniu może być potrzebne troszeczkę szczęścia - doskoczenie do jednego bonusa czy jeden błąd którejś z rywalek. To absolutnie możliwe" - podsumował. 

Autor: Tomasz Więcławski



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje