Reklama

Reklama

Tokio 2020. Lekkoatletyka. Maria Andrejczyk: Jestem z siebie dumna

Maria Andrejczyk wywalczyła w Tokio srebrny medal w rzucie oszczepem. Polka przed kamerą "TVP Sport" nie mogła ukryć łez i przyznała, że choć osiągnęła sukces, tego dnia "nie była sobą".

Nasza zawodniczka w najlepszej próbie uzyskała 64,61 metra. Do złota nieco zabrakło - zwycięska Shiying Liu uzyskała 66,34 m.

Andrejczyk, zapytana o to, jak czuła się przed startem przyznała, że było nerwowo.

- Nie czułam się dziś sobą, absolutnie. Po raz pierwszy, na rozgrzewce, byłam niesamowicie poddenerwowana. Zrobiłam tyle, ile mogłam, po tych wszystkich przejściach, czterech operacjach... jestem z siebie dumna - mówiła, nieustannie ocierając łzy. Jednocześnie, zapewniała, że przed nią jeszcze sporo celów do osiągnięcia.

Reklama

- Jest sporo rzeczy do poprawy, mam zobowiązania jako liderka światowych tabel. Chcę więcej, znacznie więcej niż to srebro - dodawała.

Przed pięcioma laty Polka otarła się o medal, zajmując czwarte miejsce. Choć zauważyła, że tym razem srebro dało jej słabszy wynik niż uzyskany wtedy, absolutnie nie zamierzała narzekać.

- Po tym wszystkim, co mnie spotkało, uważam to za przeogromny sukces. I tak, będę walczyć, bo do tego zostałam stworzona - podkreśliła.

- To "szczęśliwe" srebro. Każda z tych dziewczyn mogła mnie przerzucić - zaskoczyła. Dziękowała także za wsparcie bliskich i członków kadry, obecnych na trybunach. Jak powiedziała, oni ją "ozłocili".

Osobne słowa podziękowania skierowała do lekarzy i fizjoterapeutów, którzy sprawili, że jej start w Tokio był w ogóle możliwy.

TB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama