Reklama

Reklama

Tokio 2020. Kolarstwo. Anna Plichta: Modliłam się, żeby wyścig dobrze się ułożył

Polki zakończyły rywalizację w kolarskim wyścigu ze startu wspólnego bez medalu. Anna Plichta, która jechała w ucieczce dnia została dogoniona zaledwie pięć kilometrów od mety. Jak zdradziła w rozmowie z Sebastianem Parfjanowiczem z "TVP Sport", za jej sukces modliła się na trasie liderka naszej kadry, Katarzyna Niewiadoma. Ona sama podkreśliła z kolei, że koleżanka "zasłużyła na medal za to, jakim jest człowiekiem".

Plichta oderwała się od peletonu tuż po starcie, razem z czterema innymi zawodniczkami, między innymi późniejszą, sensacyjną mistrzynią - Anną Kiesenhofer z Austrii. Długo tliła się wiara, że wobec kiepskiej współpracy w głównej grupie uda się jej sięgnąć po medal, lecz niestety - peleton zdołał ją dopędzić. W nim były jeszcze dwie nasze zawodniczki: Marta Lach i nominalna lidera, Katarzyna Niewiadoma, ale nie zdołały włączyć się do walki o srebro i brąz.

- Nie goniłam Ani, bo życzyłam jej medalu. Zasługuje na niego za to jakim jest człowiekiem - powiedziała na mecie zawodniczka z Ochotnicy Górnej, cytowana przez Parfjanowicza. Ten sam dziennikarz przytoczył też wypowiedź naszej bohaterki dnia, Plichty, która przyznała, że jadąc w ucieczce... modliła się o medal dla Niewiadomej.

- Modliłam się, żeby wyścig dobrze się ułożył i żeby Kasia miała medal. A Kasia mówi teraz, że modliła się o mój - powiedziała.

Reklama

Po srebro sięgnęła ostatecznie Holenderka, Annemiek Van Vleuten, która na mecie myślała, że... jest mistrzynią. Podium uzupełniła Elisa Longo Borghini z Włoch.

TC

Najnowsze informacje z Igrzysk Olimpijskich - Sprawdź 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje