Reklama

Reklama

Tokio 2020. Klaudia Zwolińska: Wymiotować mi się chciało, jak to zobaczyłam

Klaudia Zwolińska zajęła we wtorek w konkurencji K1 kajakarstwa górskiego piąte miejsce. Po swoim występie zabrała w rozmowie z "Onetem" głos nie tylko w sprawie wydarzeń na torze, ale i linczu, jakiego jej zdaniem dokonują kibice na naszych sportowcach.

Za nami już kilka dni olimpijskich zmagań, a krążki zdobyło łącznie prawie 60 krajów. W gronie tym nie ma Polski, co dla wielu fanów jest frustrujące. Tylko we wtorek z marzeniami pożegnało się spore grono naszych sportowców: szablistki czy koszykarze 3x3.

Paradoksalnie, miłą niespodziankę sprawić mogła Zwolińska, nie wymieniana w gronie głównych faworytek. Ukończyła rywalizację na piątej pozycji. Po swoim starcie nie była przesadnie rozczarowana. Jak podkreśliła w rozmowie z Tomaszem Kalembą, popełniła "głupie błędy" i to one zadecydowały o tym, że nie przywiezie medalu, choć w jej zasięgu było nawet złoto.

22-letnia zawodniczka w mocnych słowach skomentowała jednak krytykę reprezentacji Polski ze strony kibiców, wytykających i wyśmiewających jej niepowodzenia w Tokio. - Przeczytałam kilka komentarzy na temat Igi czy siatkarzy. Wymiotować mi się chciało, jak to zobaczyłam. Ludzie nie mają szacunku do naszych sportowców - mówiła dodając, że "linczowanie nie pomaga".

Według niej sportowcy powinni liczyć przede wszystkim na wsparcie i doping, który w ostatnich dniach przysłaniany jest przez negatywne komentarze.

TC

Reklama

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje