Reklama

Reklama

Tokio 2020. Kamil Semeniuk dla Interii: Mam nadzieję, że to początek dobrej fali

- Chcę bardzo dobrze się zaprezentować, udowodnić, że wywalczone miejsce naprawdę się należało. Awans do ćwierćfinału to nasz obowiązek. Nie mam wymarzonego rywala, ale damy radę - przekonuje w rozmowie z Interią Kamil Semeniuk, przyjmujący reprezentacji Polski siatkarzy na igrzyska w Tokio.

Damian Gołąb, Interia: Pierwszy mecz w reprezentacji Polski rozegrał pan jeszcze przed Ligą Narodów, ale chyba prawdziwy debiut nastąpił w Memoriale Huberta Wagnera? Dopiero wtedy po raz pierwszy wystąpił pan w biało-czerwonej koszulce przed polskimi kibicami.

Kamil Semeniuk, przyjmujący reprezentacji Polski: Tak. W pierwszym meczu z kibicami na pewno był lekki stresik. Później wiedziałem już, z czym to się je i czerpałem radość z gry przed najlepszymi kibicami na świecie, którzy dopingują, wspierają nas na dobre i na złe. Myślę, że nie da się tego porównać z PlusLigą czy Ligą Mistrzów. Gra dla reprezentacji Polski jest czymś naprawdę wyjątkowym, z dumą nosimy te barwy.

Reklama

Dla pana ten sezon to również pierwszy kontakt z Vitalem Heynenem. Mocno różni się od poprzednich szkoleniowców, z którymi pan pracował?

- Trener Vital jest trochę specyficzną osobą. Bardzo dobrze zna się jednak na swojej pracy. Dobrze się rozumiemy, współpraca dobrze rokuje. Patrzymy w przyszłość i mam nadzieję, że impreza docelowa, czyli igrzyska olimpijskie, będą udane. Szalone gry na rozgrzewkach? Nie było zaskoczenia, w reprezentacji młodzieżowej takie elementy wprowadził już selekcjoner Paweł Woicki. Chociaż trzeba przyznać, że po sezonie ligowym było potrzeba trochę czasu, by zaaklimatyzować się do takiej formy rozgrzewki.

Jak wyglądało pana wejście do kadry pełnej mistrzów świata, z których część ma na koncie nawet dwa takie tytuły?

- Na samym początku był stresik, jak zareaguje grupa. Chłopaki jednak bardzo ciepło przyjęli mnie do swojego grona. Z dnia na dzień coraz bardziej się dogadywaliśmy, coraz częściej rozmawialiśmy. Czuję się już swobodnie i cieszę się, że jestem częścią tej grupy. Pomogli mi też koledzy z Grupy Azoty ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle. Szczególnie Olek Śliwka na samym początku pomógł mi się zaaklimatyzować w reprezentacji, za co bardzo mu dziękuję. Z czasem tej pomocy jednak nie było już potrzeba.

Gdzie i kiedy kibicować Polakom? Sprawdź terminarz Igrzysk Olimpijskich

Tokio 2020. "Ćwierćfinał? Damy radę!"

Trafił pan do kadry, wygrał Ligę Mistrzów. Ten sezon to dla pana spełnienie chłopięcych marzeń?

- Wyjazd na igrzyska jest marzeniem każdego sportowca, więc pod tym kątem można powiedzieć, że tak. Na tę chwilę to bardzo udany sezon, może poza mistrzostwem Polski, którego nie udało się wywalczyć. Wygraliśmy jednak z Grupą Azoty Ligę Mistrzów, co nie udawało się polskim drużynom przez długi czas. Mam nadzieję, że ten sezon to początek dobrej fali.

Przed igrzyskami dominuje spokój czy ekscytacja?

- Staram się być spokojny, aczkolwiek igrzyska odbywają się raz na cztery lata, więc jest i ekscytacja. Chcę bardzo dobrze się zaprezentować, udowodnić, że wywalczone miejsce naprawdę się należało. Jeśli będzie okazja, będę starał się z całych sił, by zaprezentować się jak najlepiej i spełnić wymagania obecności w tej grupie. Moja rola w drużynie? Każdy powinien być gotowy do gry w każdym meczu, nie wiemy, jaka będzie sytuacja na boisku.

Schematy z klubu da się przełożyć na kadrę? Na igrzyskach może dojść do sytuacji, w której na boisku pojawi się linia przyjęcia z ostatniego sezonu z ZAKS-y, czyli Semeniuk-Śliwka-Zatorski. Tak było już na Memoriale Wagnera.

- Mam nadzieję, że trener Heynen będzie z tego "zaksowego" systemu korzystał. W sezonie ligowym fajnie to funkcjonowało.

Wybiega pan już myślami do ćwierćfinału? Wielu pana kolegów przyznaje, że to będzie kluczowy mecz turnieju.

- Awans do ćwierćfinału to nasz obowiązek. Musimy jednak patrzeć też na to, na kogo trafimy z drugiej grupy. Na pewno będzie to ciężki rywal, z którym będziemy się bić o półfinał. Nie mam wymarzonego przeciwnika, każda drużyna z drugiej grupy to siatkówka na wysokim poziomie. Ale damy radę!

Brazylijczycy trochę zaleźli wam za skórę w Lidze Narodów?

- W finale zagrali naprawdę kapitalną siatkówkę. Nie potrafiliśmy wejść na ich poziom, utrzymaliśmy go jedynie w pierwszym secie. Wiemy jednak, że potrafimy grać lepiej. Jeśli będzie okazja, by ponownie zagrać z Brazylią na igrzyskach, mam nadzieję, że wyjdziemy z tego spotkania zwycięsko.

CZYTAJ TEŻ: Edward Skorek liczy na Wilfredo Leona

Rozmawiał Damian Gołąb

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Semeniuk | reprezentacja siatkarzy | Tokio 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama