Reklama

Reklama

Tokio 2020. Jolanta Kumor: Mam nadzieję, że w środę zobaczymy innego Pawła Fajdka

"Mam wielką nadzieję, że w środę zobaczymy innego Pawła Fajdka niż w eliminacjach, w których był bardzo zdenerwowany" - powiedziała jego wieloletnia trenerka Jolanta Kumor. Przyznała, że gdyby miała dziś obstawić wyniki, to zarówno jej podopieczny, jak i Nowicki znaleźliby się na podium.

Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek wystąpią w środowym finale rzutu młotem igrzysk olimpijskich w Tokio. Obaj Polacy są kandydatami do medalu, choć drugi z nich już w eliminacjach zapewnił kibicom dodatkowe nerwy.

Nowicki znany jest ze stoickiego spokoju i opanowania. To właśnie pokazał w poniedziałkowych eliminacjach. Podopieczny Malwiny Wojtulewicz-Sobierajskiej tym razem także świetnie poradził sobie ze stresem i pokazał rywalom, że jest w znakomitej dyspozycji. W pierwszym podejściu rzucił młotem 79,78, spakował plecak i wrócił do wioski olimpijskiej. Jego wynik był najlepszym w kwalifikacjach. By bezpośrednio awansować do finału trzeba było rzucić 77,50 m. W innej sytuacji trzeba znaleźć się w czołowej "12" eliminacji.

Reklama

Wcześniej o finał walczył Fajdek. Czterokrotny mistrz świata rzucił 76,46 m i zajął piąte miejsce w grupie A kwalifikacji, w sumie był dziewiąty. Musiał - nie bez nerwów - poczekać, co zrobią rywale, ale ostatecznie udało mu się awansować do pierwszego w karierze olimpijskiego finału.

"Demony wróciły. Nogi miałem odcięte, ale ten wynik powinien dać awans" - mówił tuż po eliminacjach.

Jego wieloletnia trenerka Kumor, która jest ekspertką Eurosportu podczas igrzysk w Tokio, przyznała, że "Paweł po raz kolejny trzymał wszystkich do końca w dużych emocjach i stresie".

"Przed trzecią próbą w eliminacjach miałam jednak w sobie jakiś spokój wewnętrzny i wierzyłam, że Paweł wejdzie do finału. (...) Widziałam jednak, że był strasznie zdenerwowany. Poradził sobie z tym. To wielka sztuka" - powiedziała PAP Kumor.

Przyznała, że Fajdek miał zawsze umiejętność traktowania finałów, jako zupełnie nowych konkursów.

"Mam wielką nadzieję, że w środę zobaczymy innego Pawła. (...) Nie jestem na miejscu i nie wiem jak wygląda, ale naprawdę daleko rzucał w tym sezonie. Te wszystkie emocje powinny już z niego zejść. Trzymam mocno kciuki za jego medal, najlepiej złoty, bo zawsze będzie dla mnie bardzo ważnym zawodnikiem, ważnym człowiekiem. (...) Życzę Szymonowi Ziółkowskiemu, aby przeżył z Pawłem piękne, wzruszające chwilę. Ja byłam przy Pawle, gdy sięgał po trzy mistrzostwa świata i wicemistrzostwo Europy, a także zwycięstwo w Uniwersjadzie. Wiem, jakie to ogromne szczęście. Wiem też, jak bardzo mu zależy na sukcesie olimpijskim, bo to zawodnik, który nienawidzi przegrywać. Od początku wiedziałam, że decyzja o rozstaniu, którą podjęliśmy w ubiegłym roku, była dobra, bo nasza współpraca w jakiś sposób się wypaliła. Mam nadzieję, że Szymon poprowadzi go do triumfu na igrzyskach" - wskazała Kumor.

Pytana o możliwy scenariusz finału powiedziała, że w jej ocenie aby zdobyć medal potrzebne będą próby powyżej 80 metrów. Zwróciła uwagę na fakt, że poziom jest znacznie wyższy niż pięć lat temu w Rio, a kandydatów do medalu jest kilku. Poproszona o wskazanie głównych wymieniła poza Fajdkiem i Nowickim - Amerykanina Rudego Winklera, Francuza Quentina Bigota, Norwega Eivinda Henriksena, Ukraińca Mychaiło Kochana oraz Brytyjczyka Nicka Millera.

"Tak łatwo o medal jak pięć lat temu w Rio nie będzie. (...) Gdybym musiała wytypować dziś pierwszą trójkę, to stawiam na Wojtka, Pawła i Winklera. Tak mi podpowiada intuicja. Nie powiem, kto będzie na którym miejscu. (...) Wojtek w mojej ocenie może jeszcze ze dwa metry dołożyć do wyniku z eliminacji (79,78 - PAP). Amerykanin też może dołożyć. To Paweł jednak jest zawodnikiem, który ma wspaniałe czucie sprzętu. Jest w nim jakaś iskra szaleństwa. To w ogóle wspaniała historia, że różni ludzie, jak Paweł i Wojtek, mogą w tym samym sporcie wchodzić na szczyt. Wierzę w medale obu Polaków" - dodała Kumor.

Zapytana o to, czy dzień wcześniej chłopaków do walki może natchnąć trzecim tytułem mistrzyni olimpijskiej Anita Włodarczyk, potwierdziła.

"Rzeczywiście wygląda po eliminacjach najmocniej w stawce. Stać ją będzie być może nawet na rzut w okolicach 80 metrów. Nie sadzę, aby któraś z rywalek mogła rzucić tak daleko. (...) Dwie pozostałe Polki - Malwinę Kopron i Joannę Fiodorow też stać na walkę o podium. Powiem tak: na pewno nie ma na tych igrzyskach drugiej konkurencji, w której mamy aż tyle szans medalowych, co w rzucie młotem" - powiedziała.

Fajdek po raz trzeci na igrzyska jechał jako kandydat do medalu, a po raz drugi jako faworyt. Dotychczas za każdym razem odpadał w eliminacjach. Nowicki pięć lat temu w Rio de Janeiro sięgnął po brązowy medal olimpijski. 

Tomasz Więcławski

Igrzyska olimpijskie w Tokio trwają w najlepsze - Sprawdź już teraz



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje