Reklama

Reklama

Tokio 2020. Jan Kamiński: Dobrostan koni zawsze priorytetem

Jeździec Jan Kamiński, który z pozycji rezerwowego krajowej drużyny WKKW na igrzyskach w Tokio wskoczył na miejsce Pawła Spisaka, po tym jak koń Banderas nie przeszedł przeglądu weterynaryjnego, ocenił że taka sytuacja to dla niego "rollercoaster emocji”.

"Z jednej strony radość z możliwości startu w imprezie, na którą pracujemy całe życie, z drugiej smutek, że takie zdarzenie dotknęło jednego z nas. Jednak zdrowie i dobrostan koni jest zawsze priorytetem" - powiedział.

Zawodnik klubu Equikam, dla którego będzie to olimpijski debiut, podkreślił, że z wałachem Banderasem nic poważnego się nie dzieje. Komisja weterynaryjna oceniająca stan koni przed startem zauważyła, że polski koń szlachetnej półkrwi wykazuje lekką nieregularność jednej z kończyn.

"Istotne jest to, że Banderas nie jest kontuzjowany czy też w jakikolwiek sposób cierpi. Po prostu czasami tak się zdarza, szczególnie u koni, które startują od wielu lat" - tłumaczył.

Reklama

Najnowsze informacje z igrzysk olimpijskich - Sprawdź

Tokio 2020. Zdystansować się od zgiełku

Mistrz Polski z 2018 i zdobywca Pucharu Polski w 2019 r. zaznaczył, że teraz ważne, aby zdystansować się od powstałego zgiełku.

"Staram się w tej chwili trochę odciąć od tych wszystkich emocji i skupić się na jutrzejszym starcie. Mam duże wsparcie w całej drużynie, trenerach, ale również w Pawle, którego olimpijskie doświadczenie jest dla nas bezcenne" - opowiadał.

Dodał, że w ostatnich dniach dużo czasu polska ekipa, w skład której wchodzą jeszcze dwie amazonki - Małgorzata Cybulska (SJ Baborówko/koń Chenaro) i Joanna Pawlak (KJ Pawlak Wrocław/Fantastic Frieda) - spędziła na analizowaniu trasy krosu.

"Jest w tym roku bardzo wymagająca i technicznie zaawansowana. Również klimat w jakim przyjdzie nam startować ma niebagatelny wpływ na strategię. Mój koń jest w dobrej formie, cały czas ciężko trenowaliśmy, żeby być wsparciem drużyny, a w tej sytuacji jestem potrzebny" - wyznał.

Jan Kamiński dosiądzie Jarda

Kamiński będzie dosiadał 11-letniego gniadego wałacha szlachetnej półkrwi o imieniu Jard.

Pierwszą próbę ujeżdżenia rozpocznie Pawlak (godz. 2.22 polskiego czasu), dalej na czworobok wjedzie Kamiński (godz. 2.58), a w tokijskie późne popołudnie - o godz. 11.40 w Polsce - zaprezentuje się Cybulska. W kolejnych dniach zawodnicy powalczą w próbie terenowej, która odbędzie się w Sea Forest Cross-Country Course - teren zaaranżowano na położonej w Zatoce Tokijskiej sztucznej wyspie, utworzonej z odpadów miejskich. Ostatnim etapem zmagań WKKW będą skoki przez przeszkody, które podobnie jak ujeżdżenie, odbywają się w Bajikoen Equestrian Park w tokijskiej dzielnicy Setagaya.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje