Reklama

Reklama

Tokio 2020. Ile jeszcze medali dla Polski?

W pierwszym tygodniu igrzysk w Tokio reprezentanci Polski zdobyli tylko jeden medal olimpijski. Jakie są kolejne szanse „Biało-Czerwonych”. Czy możliwe jest jeszcze, żeby przynajmniej wyrównać osiągnięcie z igrzysk w Rio de Janeiro i Londynu – 11 medali?

Optymistyczne prognozy dawały Polsce 15 medali. Były też takie, jak ogłoszona tuż przed igrzyskami przez AP, przyznająca naszej reprezentacji 22 medale. Rzeczywistość okazała się brutalna. Na razie jest bardzo źle - tylko jeden medal wioślarek kobiecej czwórki podwójnej (Agnieszka Kobus-Zawojska, Maria Sajdak, Marta Wieliczko, Katarzyna Zillmann).

 W pierwszym tygodniu igrzysk Polska straciła realne szanse medalowe w: koszykówce 3x3, kolarstwie szosowym, judo, tenisie, taekwondo, szermierce. Jak będzie w drugim tygodniu? Pewnie lepiej niż do tej pory, ale doświadczenie Tokio pokazuje, że zalecana jest daleko idąca ostrożność.

Reklama

Siedem medali pewnych?

Wydaje się, że mamy kilka pewnych szans medalowych. Numerem jeden na tej liście pozostają siatkarze. To dwukrotni mistrzowie świata, mający obycie w grze o dużą stawkę. Turniej w Tokio zaczęli od porażki, ale prowadzą w swojej grupie i grają coraz lepiej, w spektakularny sposób pokonali Włochów.

W przypadku siatkarzy istnieje coś takiego jak przekleństwo ćwierćfinału olimpijskiego, ale na poprzednich igrzyskach Polska nie miała tak mocnej drużyny. Mimo wszystko nie wydaje się, żeby zespół Vitala Heynena wypuścił medalową szansę z rąk.

Najmocniejszym punktem reprezentacji Polski w lekkiej atletyce są rzuty. Wręcz niemożliwe wydaje się, by "Biało-Czerwoni" nie stanęli na podium w rzucie młotem.

Faworytką konkursu kobiet jest Anita Włodarczyk, dwukrotna złota medalistka igrzysk olimpijskich, legitymująca się trzecim wynikiem w tym roku (77,93 m). U panów liderem tegorocznych list jest czterokrotny mistrz świata Paweł Fajdek (82,98 m), a trzeci - Wojciech Nowicki (81,36). Pytanie tylko, czy Fajdek  udźwignie mentalnie ciężar walki o medal i to złoty. W Rio de Janeiro i Londynie się nie udało.

W tym sezonie błysnęła Maria Andrejczyk. W Chorwacji rzuciła oszczepem na odległość 71,40, najdalej ze wszystkich zawodniczek na świecie. W Rio de Janeiro, kiedy nikt się tego nie spodziewał byłą czwarta. Jest cichą faworytką konkursu w rzucie oszczepem kobiet.

Piątkowy wynik eliminacji w sztafecie mieszanej 4x400 m stawia Polskę w roli faworytów, przynajmniej do podium. Do finału dostali się z najlepszym czasem, który jest rekordem Europy.

Doskonale spisują się w klasie 470 nasze żeglarki Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar. Po sześciu wyścigach regat olimpijskich zajmują pierwsze miejsce. Przed nimi cztery wyścigi i wyścig medalowy. Mają dosyć sporą przewagę nad czwartymi Japonkami. Pozostaje życzyć dobrych wiatrów.

W kajakarstwie można liczyć przynajmniej na jeden medal. Równą formę w ostatnich sezonach prezentuje Marta Walczykiewicz w K-1 na 200 m i dwójka Karolina Naja, Anna Puławska w K-2 na 500 m.

Nadzieje na inne medale

Mamy jeszcze inne szanse medalowe, choć już nie tak pewne. Już w sobotę wyścig medalowy w klasie RS:X. Piotr Myszka jest czwarty. Jeśli wygra ten wyścig, ma medal. Zdobędzie go jeśli jego główni rywale, z drugiego i trzeciego miejsca, popłyną słabiej. Ma trudne zadanie, ale na igrzyskach w Londynie w podobnej sytuacji był Przemysław Miarczyński, i medal zdobył.

W lekkiej atletyce w kobiecym rzucie młotem miejsce na podium jest w stanie zająć Malwina Kopron albo Joanna Fiodorow, obie są medalistkami mistrzostw świata. Z wielkimi nadziejami będziemy patrzeć na występy: Marcina Lewandowskiego na 1500 m, Patryka Dobka na 800 m, kobiecej sztafety 4 x 400 m, Piotra Liska w skoku o tyczce.

Z tego grona tylko Dobek to młody, obiecujący zawodnik, bez dorobku medalowego na imprezach mistrzowskich, ale od kilku miesięcy odnotowujący stały progres. "Aniołki Matusińskiego", czyli sztafeta 4 x 400 m byłaby pewniakiem, gdyby nie niepokojące informacje o kontuzji naszej liderki Justyny Święty-Ersetic.

W kolarstwie torowym Polska ma jednego wybitnego zawodnika - Mateusza Rudyka. Kolarz z Grudziądza to trzeci zawodnik mistrzostw świata z 2019 roku z Pruszkowa. Na wszystkich imprezach jeździ regularnie, nie schodzi poniżej piątego miejsca. Ma ogromne szanse na medal, ale z powodu pandemii trudno jest ocenić, w jakiej formie znajdują się przeciwnicy Polaka. Niemniej Rudyk powinien powalczyć o podium olimpijskie.

W kajakarstwie warto zwrócić uwagę na kobiecą czwórkę K-4 500 m Karolina Naja, Justyna Iskrzycka, Anna Puławska, Helena Wiśniewska.

Niespodzianki?

Na każdych igrzyskach medale zdobywali zawodnicy, na których nikt nie liczył. W Rio de Janeiro była to Oktawia Nowacka w pięcioboju nowoczesnym., w Londynie Sylwia Bogacka w strzelectwie.

Na pewno taką niespodzianką byłby medal wspomnianego Patryka Dobka w biegu na 800 m. Może uda się osiągnąć zaskakujący wynik zapaśnikowi Magomedmuradowi Gadżijewowi w zapasach, albo Szymonowi Sajnokowi w kolarstwie torowym, bądź Tomaszowi Bartnikowi w strzelectwie? Sajnok i Bartnik to byli mistrzowie świata, Gadżijew wicemistrz świata, ubiegłoroczny mistrz Europy (choć w innej kategorii wagowej).

Do tej pory jednak Polacy rozczarowywali. Pozostaje liczyć na to, że w drugim tygodniu będzie inaczej i zaczną również sprawiać niespodzianki?

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje