Reklama

Reklama

​Tokio 2020. Golf. Xander Schauffele liderem po drugiej rundzie, Meronk daleko

Amerykanin Xander Schauffele objął prowadzenie po drugiej rundzie olimpijskiego turnieju golfa. Adrian Meronk plasuje się obecnie na dzielonej 55. pozycji, ale po niedokończonej piątkowej grze - z powodu zagrożenia wyładowaniami atmosferycznymi musiał zakończyć na czternastym z 18 dołków.

Schauffele, czyli obecny nr 5 światowego rankingu, w czwartek odnotował 68 uderzeń, a w piątek pole Kasumigaseki CC przeszedł jedynie w 63 "strzałach". Sumą 11 uderzeń poniżej par (normy pola) wskoczył na pozycję lidera. Drugi, z -10 na koncie, jest Meksykanin Carlos Ortiz, a czterech kolejnych graczy notuje po -8. Są to: Chilijczyk Mito Pereira, Szwed Alex Noren, Austriak Josef Straka i gwiazda gospodarzy, tegoroczny zwycięzca The Masters Japończyk Hideki Matsuyama, jednak u niego to wynik po niedokończonej rundzie.

Podobnie jak premierowego dnia, tak i w piątek, pogoda nad polem Kasumigaseki nie sprzyjała uczestnikom rywalizacji, a szczególnie tym, którzy jak Meronk zaczynali grę później. Ze względu na potencjalne niebezpieczeństwo (wyładowania elektryczne stanowią szczególne zagrożenie dla graczy, którzy na odkrytej przestrzeni mają przy sobie torby z 14 kijami, głownie stalowymi) runda była przerwana na ponad dwie godziny, a po południu zdecydowano się ją zakończyć przed czasem. Oznacza to, że 16 golfistów będzie musiało jutro dokończyć pozostałe dołki, zanim przystąpią do trzeciej z czterech rund.

Reklama

Debiutujący w igrzyskach reprezentant Polski notuje aktualnie wynik +2, co plasuje go na odległym 55. miejscu, dzielonym z Gavinem Greenem z Malezji.Jak wspominał jego trener Matthew Tipper, przerywanie gry wymagało od Polaka ogromnych nakładów cierpliwości, szczególnie, że w pierwszej rundzie zabrakło mu jednego uderzenia do zwieńczenia osiemnastego dołka. 28-letni wrocławianin musiał czekać ponad dwie godziny na możliwość oddania putta, wprowadzającego piłkę do dołka.

"Adrian wykazał ogromną cierpliwość, ale jest sfrustrowany. Mimo że wykonał wiele dobrych uderzeń i dziś jego krótka gra była świetna, to trudno jemu i grupie, w której szedł, nabrać rozpędu" - wspomniał szkoleniowiec pochodzący z Walii.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje