Reklama

Reklama

Tokio 2020. Dariusz Popiela: Klaudia Zwolińska zrobiła swoje

"Klaudia osiągnęła życiowy wynik, zrobiła swoje. Nie zdobyła wprawdzie medalu, ale nie powinna być rozczarowana, tylko szczęśliwa. Jest młoda i wszystko przed nią" – ocenił Dariusz Popiela występ kajakarki górskiej Klaudii Zwolińskiej, piątej zawodniczki igrzysk w konkurencji K1.

Zdaniem Popieli, wicemistrza Europy w K1 z 2019 roku, wysoka lokata Zwolińskiej nie jest dużym zaskoczeniem.

"Rozbudziła nasze apetyty dobrymi występami w Pucharze Świata, wygrywając mocno obsadzone zawody w Pradze i wysłała mocny sygnał, że można na nią liczyć. W finale popłynęła tak, jak powinno się płynąć walcząc o medal - odważnie i zdecydowanie. Dwa punkty karne są zawsze wkalkulowane, gdy płynie się na maksa. Ten podjazd musiała pokonać "na krótko" i stąd się wzięło trącenie tyczki. Inne zawodniczki, bardziej doświadczone popełniły więcej błędów, choćby Luuka Jones, medalista z Rio de Janeiro, która była za Klaudią. Ona wykonała solidną robotę. Oczywiście po cichu liczyło się na medal i było blisko, jak z naszą kolarką Anną Plichtą, ale w kajakach nic nie jest pewne do samego końca. Przekonała się o tych choćby wielka faworytka Jessika Fox, która zajęła trzecie miejsce" - ocenił Popiela, kolega klubowy Zwolińskiej ze Startu Nowy Sącz.

Reklama

Zwrócił uwagę, że Zwolińska ma dopiero 22 lata i już na następnych igrzyskach może poprawić swoją lokatę.

"Na razie w Tokio osiągnęła życiowy wynik, zrobiła swoje. Teraz pewnie mocno przeżywa swój występ. Przy analizie pojawiają się myśli, co by było, gdyby nie te karne punkty, gdyby ten trawers był szybszy, gdyby nie ta +falka+, ale nie powinna być rozczarowana, tylko szczęśliwa. Jest młoda i wszystko przed nią" - nie miał wątpliwości.

Igrzyska olimpijskie w Tokio trwają w najlepsze - Sprawdź już teraz

Zwolińska jest wszechstronną kajakarką i niewiele brakowało, aby w Tokio rywalizowała także w konkurencji C1, gdyż minimalnie przegrała walkę z Aleksandrą Stach.

"Klaudia jest w gronie nielicznych zawodniczek, które godzą starty w obydwu tych konkurencjach. Tak wszechstronność jest jej atutem. Mając jednak takie możliwości w K1 powinna pilnować "kajaka", a kanadyjkę traktować jako uzupełnienie. Jeśli nie będzie miała kontuzji i prawidłowo się rozwijać, to emocje olimpijskie związanej z jej występami czekają nas jeszcze nie raz, zwłaszcza że w Polsce ma mocną rywalkę - Natalię Pacierpnik, która mocno depcze jej po piętach. To gwarantuje odpowiednią mobilizację i rozwój" - ocenił Popiela, który liczy na równie udane występy Stach w C1 i Krzysztofa Majerczaka w K1, z którym przegrał rywalizację o prawo startu w Tokio.

"Mogą nas pozytywnie zaskoczyć, na pewno stać ich na awans do finału" - stwierdził.

Grzegorz Wojtowicz 



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje