Reklama

Reklama

Tokio 2020. Bartosz Kurek: Nasze głowy nie mogą teraz wylądować w chmurach

Bartosz Kurek ocenił, że gra polskich siatkarzy w spotkaniu z Włochami w turnieju olimpijskim w Tokio poprawiła się w porównaniu z tym, co zaprezentowali wcześniej, ale przestrzega przed hurraoptymizmem. "Nasze głowy nie mogą teraz wylądować w chmurach" - zastrzegł.

"Biało-Czerwoni" słabiej spisali się w meczu otwarcia w fazie grupowej igrzysk, ulegając w sobotę Iranowi 2:3. Dwa dni później nie oddali seta ekipie z Italii.

"Zagraliśmy niezłe spotkanie. Najważniejsze, że od początku do końca. Nie było falowania. Cieszymy się ze zwycięstwa. Ale tak jak po pierwszym meczu nasze głowy nie mogły opaść bardzo nisko, tak teraz nie mogą wylądować w chmurach, bo to dopiero początek turnieju" - zaznaczył Kurek.

Doświadczony siatkarz był liderem polskiego zespołu. Prezentował się dobrze zarówno w ataku, na zagrywce, jak i w defensywie.

Reklama

"W obronie gram cały czas, choć nie wszystkie piłki podbijam. Jakie znaczenie ma to, w jakiej jestem obecnie formie? Za dwa dni kolejny mecz i znowu trzeba wyjść, zagrać dobrze i próbować wygrać" - skwitował atakujący.

W środę rywalem mistrzów świata będą Wenezuelczycy, czyli jeden z najsłabszych - przynajmniej teoretycznie - rywali w grupie A turnieju olimpijskiego.

"Może teoretycznie ten zespół gra o poziom niżej, ale kto wie. Może przez pół godziny będą grać na bardzo dobrym poziomie i będą sprawiać problemy? Poziom uczestników jest wyrównany i możemy spodziewać się ciężkiego oporu. Oni nie przyjechali tutaj na wycieczkę. Musimy być skoncentrowani" - zaznaczył Kurek.

Z Tokio Agnieszka Niedziałek 

Igrzyska olimpijskie w Tokio trwają w najlepsze - Sprawdź już teraz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje