Reklama

Reklama

Tokio 2020. Anita Włodarczyk może osiągnąć jeszcze więcej

- Anita Włodarczyk jest jednym z tych sportowców, którzy korzystają na fakcie przesunięcia igrzysk. To jej decyzja, ale mam nadzieję, że w naszym klubie zakończy karierę. Jeśli będzie chciała wystartować w igrzyskach w Paryżu i zdobyłaby tam czwarty złoty medal, to byłoby to coś nieprawdopodobnego - przyznaje Krzysztof Nowak, dyrektor AZS AWF Katowice.

Mistrzyni olimpijska wzmocniła katowicki klub ponad rok temu, kiedy podpisała kontrakt wizerunkowy z województwem śląskim i stała się twarzą Stadionu Śląskiego. 

Kontrakt do igrzysk

Kontrakt został podpisany na rok, a kiedy igrzyska zostały przesunięte, aneksowany na kolejny rok. - Anita pokazała, że jest wielkim sportowcem, bo przecież bardzo długo leczyła kolano. Jest jednym z tych uczestników igrzysk, którzy skorzystali na fakcie ich przesunięcia. Mogła doprowadzić się w tym czasie do pełniej sprawności, wyleczyć. Na mistrzostwach Polski w Poznaniu zajęła drugie miejsce, za Malwiną Kopron. Z jednej strony cieszyliśmy się, że wróciła, z drugiej odległości nie były jeszcze imponujące. Można było zastanawiać się, czy zdąży z formą. Zdążyła - cieszy się Krzysztof Nowak, dyrektor katowickiej AWF.

Reklama

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź

Studio Ekstraklasa na żywo w każdy poniedziałek o 20:00 - Sprawdź!

Niepokój tylko po pierwszym rzucie

Podczas rywalizacji Krzysztof Nowak przez moment odczuwał niepokój, bo pamiętał słowa, które kiedyś zawodniczka wypowiedziała w rektoracie AWF: "najważniejsze to dobrze wykonać pierwszy rzut - po to, żeby mieć spokój". W Tokio pierwszy rzut spaliła, ale niepokoiłem się tylko przez chwilę, bo potem wszystko wróciło do normy. W efekcie jako pierwsza lekkoatletka w historii zdobyła trzeci złoty medal olimpijski z rzędu w tej samej konkurencji. Jamajka Shelly-Ann Fraser-Pryce w biegu na 100 metrów również miała na to szanse [zdobyła złoto podczas igrzysk w Pekinie oraz Londynie, przyp.au.], tym razem musiała zadowolić się srebrem. A Anita? Chciałbym żeby wytrzymała do igrzysk w Paryżu. W rzucie młotem nie wiek jest najważniejszy a zdrowie. Jeśli zechciałaby spróbować, to mogłaby w Paryżu osiągnąć coś nieprawdopodobnego.

Dwa złota katowickiej AWF

Reprezentacji katowickiej AWF mają  na razie na tych igrzyskach dwa złote medale: sztafety mieszanej (w jej składzie Justyna Święty-Ersetic i Karol Zalewski) oraz rzucie młotem kobiet (Włodarczyk).


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje