Reklama

Reklama

Tokio 2020

Tokio 2020. 38 indywidualnych kwalifikacji polskich lekkoatletów

Polacy wywalczyli jak dotychczas 38 indywidualnych kwalifikacji olimpijskich na podstawie minimum. Zagwarantowany udział w igrzyskach mają także trzy sztafety. 13 kolejnych lekkoatletów i jedna sztafeta ma obecnie prawo startu z rankingu, ale to się może jeszcze zmienić.

Pewni startu w Tokio mogą być tylko ci, którzy mają wypełniony wskaźnik - takich osób jest 38 oraz trzy sztafety. W pozostałych przypadkach jest szansa kwalifikacji z rankingu olimpijskiego, który jest dynamiczny i zmienia się niemal każdego dnia. Punkty do niego można zdobywać bowiem na mityngach, im wyższej klasy zawody, tym więcej można zyskać. Ostateczna lista zostanie opublikowana 29 czerwca.

COVID-19 odbił piętno na świecie lekkoatletyki

Z powodu pandemii zeszły rok był mocno okrojony, jeśli chodzi o mityngi i możliwości startu. Igrzyska zostały przełożone o rok, a wielu zawodników postanowiło bardziej skupić się na treningach niż na startach. Niektórzy decydowali się też na większą regenerację i zrobienie "porządku" w organizmie. Efekty są różne, ale World Athletics postanowiło, że wyniki uzyskane w 2019 roku także będą się liczyć do olimpijskiego rankingu.

Reklama

Na tym skorzystali także Polacy. Wielu ma minima wywalczone właśnie w 2019 roku - m.in. Ewa Swoboda, Justyna Święty-Ersetic, Sofia Ennaoui, Adam Kszczot, Paweł Wojciechowski.

Ostateczny skład reprezentacji będzie znany 29 czerwca, po mistrzostwach Polski w Poznaniu. To tam dział szkoleniowy PZLA wystawi rekomendację dla zarządu.

Sebastian Chmara: Nikt tam nie jedzie na wycieczkę

"Jestem zdania, że igrzyska olimpijskie to taka impreza, w której powinni wystąpi ci, co faktycznie wywalczyli sobie prawo startu. Trzeba jednak pamiętać, że jedzie się na taką imprezę po to, żeby walczyć, a wówczas trzeba być w optymalnej dyspozycji. Na pewno nikt na wycieczkę tam jechać nie chce" - zaznaczył wiceprezes PZLA Sebastian Chmara.

Zapewnił, że nie należy się martwić o osoby, które jeszcze sezonu nie rozpoczęły, bo władze związku wiedzą, co robią na treningach, jaka jest ich obecna dyspozycja i czemu nie zdecydowały się jeszcze na występ.

"Każdy zawodnik na pewno będzie rozpatrywany indywidualnie. To są trudne decyzje, ale trzeba też pamiętać, że między 29 czerwca a początkiem igrzysk jest jeszcze miesiąc, a to jest bardzo dużo" - podkreślił. On sam jest za tym, żeby na igrzyska leciała duża grupa lekkoatletów. "Tak było też w latach ubiegłych" - przypomniał.

Mistrzostwa Polski będą w pewnych przypadkach decydujące

W sytuacji, gdy będzie więcej kwalifikacji niż trzy w danej konkurencji, mają zadecydować mistrzostwa Polski.

"Będziemy brać też pod uwagę stan zdrowotny danego zawodnika. Ale mistrzostwa Polski będą decydujące, czyli bezpośrednie współzawodnictwo. Wyniki z mityngów trudno jest porównać, bo są one uzyskiwane w różnych warunkach. Bezpośrednia rywalizacja jest najbardziej sprawiedliwa" - powiedział Chmara.

On sam liczy na to, że polscy lekkoatleci z Tokio przywiozą cztery medale. Najmocniejszym punktem reprezentacji jest dla niego Paweł Fajdek, a tzw. czarnym koniem może być Patryk Dobek.

Dowiedz się więcej na temat: Tokio 2020 | IO Tokio 2020 | lekkoatletyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje