Reklama

Reklama

Siatkówka. Kto zyskał, a kto stracił na przełożeniu igrzysk olimpijskich?

Polscy siatkarze pojadą do Tokio z dużymi nadziejami na medal i przełożenie igrzysk o rok niczego w tej kwestii nie zmieniło. Choć Vital Heynen jeszcze nie zdecydował, kogo zabierze do Japonii, już wiadomo, że dla części jego siatkarzy przesunięcie igrzysk to wielka szansa, a dla kilku innych pożegnanie z marzeniami o medalu. Wśród tych, którzy w ciągu ostatniego roku zyskali najwięcej, są przede wszystkim siatkarze Grupy Azoty ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle.

W sporcie rok bywa epoką. Tylko najwięksi mistrzowie są w stanie przez lata utrzymać formę na wysokim poziomie. Dla kilku polskich siatkarzy ostatnie miesiące były jednak milowym krokiem w karierze, mogącym zaowocować miejscem w kadrze na turniej, który ma przynieść “Biało-Czerwonym" drugi w historii medal olimpijski. Widać to już po wyborze zawodników, z których Heynen będzie korzystać w czasie Ligi Narodów w Rimini.

Reprezentacja Polski w siatkówce. Kto zyskał na przełożeniu igrzysk?

Zdecydowanie największym wygranym ostatniego sezonu PlusLigi i europejskich pucharów jest Kamil Semeniuk. Przyjmującego ZAKS-y nie było nawet w szerokiej kadrze Heynena w 2019 r., czyli ostatnim pełnym sezonie reprezentacyjnym. Przed rokiem nie dostał też zaproszenia na zgrupowanie w Spale. W ostatnich miesiącach natomiast nie tylko wygrał Ligę Mistrzów, ale był wiodącą postacią drużyny w pamiętnych potyczkach z Cucine Lube Civitanova oraz Zenitem Kazań. Mimo ogromnej konkurencji na przyjęciu znalazł się wśród sześciu wybrańców Heynena na tej pozycji i będzie miał szansę przekonać go do siebie w Rimini.

Reklama

- Mówiło się o nim, że to przyszłość. Ale w tym sezonie odpalił tak, że czapki z głów. Na tej pozycji, przyjmującego, wybór jest wielki. Jakiej decyzji ostatecznie nie podejmie Heynen, i tak będą kontrowersje - oceniał Semeniuka w rozmowie z Interią Grzegorz Wagner, były rozgrywający polskiej kadry.

Semeniuk niedawno przedłużył kontrakt z ZAKS-ą. Przed nim nową umowę podpisał Łukasz Kaczmarek. 26-letni atakujący jest w kręgu zainteresowań selekcjonerów od 2017 r., ale gdyby igrzyska zostały rozegrane zgodnie z planem, również i on nie miałby szans na wyjazd na turniej. Sezon 2019/2020 stracił z powodu problemów ze zdrowiem. W kolejnym błysnął jednak wysoką formą i wyprzedził w hierarchii atakujących Dawida Konarskiego. W Lidze Narodów ma szansę zrobić to samo z Maciejem Muzajem.

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź!

Kolejnym siatkarzem, którego Heynen przed rokiem nie zaprosił do Spały, był Marcin Janusz. Co prawda rok wcześniej występował w kadrze w Lidze Narodów, ale wówczas zdecydowanie przegrywał rywalizację z Marcinem Komendą. Po dwóch niezłych sezonach w Treflu Gdańsk to on znalazł się jednak w trójce najlepszych polskich rozgrywających, to w nim eksperci widzą przyszłego następcę Fabiana Drzyzgi. Janusz zachowuje szansę na wyjazd na igrzyska. Przed rokiem nie byłby brany pod uwagę.

Ostatnie 12 miesięcy pomogło też z pewnością Jakubowi Kochanowskiemu. Mistrz świata z 2018 r. kolejnych sezonów reprezentacyjnych nie mógł uznać za do końca udane. W 2019 r. znalazł się poza kadrą na najważniejszy turniej sezonu, czyli kwalifikacje olimpijski, i nie przypominał zawodnika, który przebojem wdarł się do seniorskiej kadry. Rok później latem zmagał się z drobnym urazem. Przejście z PGE Skry Bełchatów do ZAKS-y okazało się jednak strzałem w dziesiątkę - dziś 23-letni zawodnik znów jest w ścisłej czołówce polskich środkowych i trudno sobie wyobrazić, by zabrakło go w Tokio.

Reprezentacja Polski siatkarzy. Kto najwięcej stracił na przełożeniu igrzysk?

Największych przegranych przełożenia igrzysk w Tokio trzeba szukać wśród siatkarzy, którzy byli w szerokiej kadrze na obecny sezon, ale Heynen nie znalazł dla nich miejsca wśród wybrańców na Ligę Narodów. Mimo braku meczów międzypaństwowych ostatni rok z pewnością zachwiał pozycją w kadrze Artura Szalpuka. 26-letni przyjmujący od początku pracy Heynena z polską kadrą należał do ulubieńców Belga. Na mistrzostwach świata w 2018 r. był podstawowym zawodnikiem, później selekcjoner zabierał go na wszystkie ważne turnieje. Za kadencji Heynena to Szalpuk był siatkarzem, który rozegrał najwięcej meczów w kadrze. Ostatni sezon w Vervie Warszawa Orlen Paliwa to jednak głównie kontuzje i ławka rezerwowych, co ostatecznie przekreśliło jego szanse na igrzyska.

Swoje zrobiła także wielka konkurencja na przyjęciu. To głównie z tego powodu w kadrze do Tokio nie zmieści się Bartosz Kwolek. Mistrz świata z 2018 r. jeszcze rok później był w gronie pięciu przyjmujących najbardziej cenionych przez Heynena. W 2020 r. jego akcje również stały wysoko i miał duże szanse, by z sukcesem rywalizować o miejsce w składzie z Bartoszem Bednorzem i Tomaszem Fornalem. Mimo że za Kwolkiem niezły sezon, po którym znalazł się w czołówce najlepiej atakujących i przyjmujących siatkarzy PlusLigi, tym razem przegrał rywalizację z wymienioną dwójką. A do tego wyrosła mu jeszcze konkurencja w osobie Semeniuka.



O ile Szalpuk i Kwolek mogą myśleć jeszcze o starcie w kolejnych igrzyskach, o tyle dużo trudniej będzie w nich wystąpić Dawidowi Konarskiemu. Dwukrotny mistrz świata będzie wówczas tuż przed 35. urodzinami. Atakujący grał w reprezentacji Polski od lat, przywoził medale z kolejnych imprez - poza igrzyskami. Co prawda już w 2019 r., pod nieobecność Bartosza Kurka, przegrał rywalizację z Muzajem, ale jego pozycja w kadrze wciąż była mocna i przed rokiem pozostawał poważnym kandydatem do wyjazdu na igrzyska. Jego akcje znacznie obniżył jednak ostatni rok, w którym nie potrafił odnaleźć formy w bardzo słabo spisującym się zespole Cerrad Enea Czarnych Radom. Heynen uznał więc, że bardziej od doświadczonego zawodnika przyda mu się Kaczmarek.

Damian Gołąb

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje