Reklama

Reklama

Siatkarze odpadli z Tokio 2020. Magiera: Co dalej z Heynenem? Powinien zostać do ME

To nie jest żadna klątwa. Owszem, statystyka nie kłamie, przegraliśmy w ćwierćfinale igrzysk po raz piąty z rzędu. Ale przegraliśmy sportowo z lepszym od nas tego dnia rywalem. Tak samo było w Atenach (Brazylia), tak samo było w Pekinie (Włochy), tak samo było w Londynie (Rosja) i tak samo było w Rio de Janeiro (USA).

Odpadnięcie z Francją z igrzysk to żaden powód do wstydu. Pewnie inaczej patrzylibyśmy na porażkę, tutaj z całym szacunkiem, gdyby w ćwierćfinale ograła nas Kanada albo Japonia, ale Francja? Przecież to od lat zespół z czołówki światowej. 

Statystyki meczu z Francuzami pewnie wszyscy widzieli. Wilfredo Leon zdobył 29 punktów, Bartosz Kurek 26. Dalej był Mateusz Bieniek, który zamknął mecz z 9 punktami. Pozostali zawodnicy uzbierali w sumie... 12 punktów. W bloku Francuzi ograli nas 16:4 i byli od nas wyraźnie lepsi w kontrataku.

Reklama

Co najbardziej zawiodło w Tokio? Odpowiedź jest prosta - wszystko! Najmniej zawiedli Leon z Kurkiem. Vital Heynen? Na gorąco zapytany, czy coś by zmienił, odpowiedział, że wolałby trafić do grupy śmierci. No tak, ja też bym wolał, tylko akurat na to nikt nie miał realnego wpływu, a o tym z kim będziemy grać na turnieju i w jakiej kolejności wiedzieliśmy od roku. Nie znaliśmy tylko ćwierćfinałowego rywala. Godzina rozpoczęcia meczu nie miała żadnego znaczenia, a już dorabianie ideologii o specjalnych przygotowaniach do gry o godz. 9.00 są dobre dla kogoś kto nie miał w życiu styczności ze sportem nawet na poziomie amatorskim. 

Co dalej z Heynenem? Nie wiem. W mojej opinii powinien poprowadzić zespół na mistrzostwach Europy - to ważna impreza wbrew temu, co twierdzi wielu kibiców - bo nie słyszałem nigdzie, aby miał sam na dniach zrezygnować ze swojej funkcji. Nie wiem też co zrobi prezes Jacek Kasprzyk, ale wydaje mi się, że zarówno on jak i zarząd federacji powinien się wstrzymać z personalnymi decyzjami do wrześniowych wyborów w PZPS. 

Bardziej od obsady na stanowisku trenera interesuje mnie reprezentacyjna przyszłość niektórych zawodników, którzy za trzy lata podczas igrzysk we Francji nie będą wcale w jakimś "emerytalnym" dla sportowców wieku, a którzy coś tam przed wyjazdem do Tokio - raz ciszej, raz głośniej - przebąkiwali o zakończeniu reprezentacyjnych karier. A pamiętajmy też, że już w przyszłym roku czekają nas mistrzostwa świata, podczas których ponownie staniemy do obrony tytułu. 

Kliknij i czytaj całość!

Marek Magiera, Polsat Sport



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje