Reklama

Reklama

Nie do wiary! Hurkacz podzielił los Świątek!

Hubert Hurkacz, rozstawiony z nr "7", przegrał w drugiej rundzie z notowanym w drugiej dwusetce rankingu ATP Brytyjczykiem Liamem Broadym 5:7, 6:3, 3:6. Przegrana Huberta Hurkacza to wielkie rozczarowanie. W olimpijskim turnieju tenisa z Polaków gra jeszcze mikst Iga Świątek/Łukasz Kubot.

Hubert Hurkacz miał przeciwnika w swoim zasięgu, więc trudno było spodziewać się takiego wyniku. Broady jest sklasyfikowany na 143. miejscu w rankingu. Sukcesy odnosił dawno temu w czasie juniorskiej części kariery. Polak był zdecydowanym faworytem spotkania. Jest 12. zawodnikiem na świecie.

Co zdecydowało o tej zaskakującej porażce Huberta Hurkacza? Upał? Złe samopoczucie? Presja? Specyfika turnieju olimpijskiego?

Hubert Hurkacz prowadził 4:1 i przegrał 5:7 pierwszego seta

Okoliczności, w jakich był rozegrany mecz, nie były sprzyjające. Pojedynek zaczął się z kilkugodzinnym opóźnieniem. Ulewa, która przeszła na Tokio wstrzymała turniej w Ariake Tennis Park. Przełożone mecze to zupełnie normalna sytuacja w tenisie. Dotyczy obu zawodników, a ci bardziej doświadczeni potrafią sobie z nią lepiej poradzić.

Reklama

Hurkacz miał jednak od początku spotkania kłopoty, które nasiliły się pod koniec pierwszego seta. Polak co prawda objął prowadzenie 4:1, miał przewagę przełamania serwisu, ale Brytyjczyk natychmiast odrobił straty.

Broady z czasem zyskiwał przewagę. W najbardziej newralgicznym momencie seta przy stanie 5:5 ponownie przełamał serwis Hurkacza. Prowadził 6:5 i miał podanie. Wykorzystał tę okazję, Wygrał, trwającego 51 minut, seta

Dziwne zachowanie Huberta Hurkacza

Niepokojące było zachowanie Hurkacza. Często prosił o sprawdzenie piłki przez system hawk eye w sytuacjach, w których nic nie wskazywało na to, że ma rację. Popełniał dużo niezrozumiałych pomyłek. Miał 19 niewymuszonych błędów. Niechlujnie, jakby bez nadziei, zagrał ostatnią piłkę seta z returnu po niezbyt silnym serwisie rywala.

Wrocławianin przypominał siebie z wiosennych turniejów na mączce. Wyglądał wtedy bardzo źle. Prezentował się tak jakby coś mu dolegało. Przegrywał mecz za meczem. W Rzymie zszedł z kortu w trakcie spotkania z Lorenzo Musettim,

W Tokio Hurkacz grał jednak na ulubionej nawierzchni i - jak powiedział po pierwszym meczu z Australijczykiem Luke Saville - w sprzyjających mu warunkach pogodowych. Jest przyzwyczajony do upału i wysokiej wilgotności. Przez pół roku trenuje przecież na Florydzie.

Serwisem Polak ratuje drugiego seta

W drugim secie na początku nadal nie wyglądał tak dobrze jak na Wimbledonie, ale na szczęście z każdym gemem lepiej wyglądała "mowa ciała" Hurkacza, a stopniowo również gra. Bardzo pomógł mu serwis. Miał sześć asów (dwa razy po drugim serwisie), a po pierwszym podaniu zdobył 71 procent punktów.

Symboliczne było zakończenie seta. Polak ostatni punkt zdobył po zagraniu z asa serwisowego. Wykorzystał w ten sposób czwartą piłkę setową. Ta partia trwała 38 minut. Do jej wygrania wystarczyło półfinaliście Wimbledonu jedno przełamanie serwisu rywala. Nie tylko wynik, ale i postawa wrocławianina świadczyła o tym, że wrócił do gry.

Życiowy sukces Liama Broady’ego

Próżna nadzieja. W trzecim secie wróciły demony z końcówki seta. Przy pierwszej okazji Broady wykorzystał break pointa. Sam dobrze podawał. Było 3:0.

W czwartym gemie Hurkacz walczył o to, by zachować realne szanse na zwycięstwo. Przegrywał już 15:40. Uratował go serwis. Zakończył gema asem. Zniwelował stratę, ale wciąż musiał "gonić" wynik.

Broady przeważał, był bardziej ofensywny, chciał wykorzystać wyraźną słabość fizyczną i mentalną Polaka. Wygrywał konsekwentnie swoje gemy serwisowe. Długo był bardzo spokojny, choć stanął przed życiową szansą.

Pogubił się trochę w dziewiątym gemie. Dostał ostrzeżenie za przedłużanie serwisu. Ale wytrzymał presję. Wykorzystał pierwszą piłkę meczową. Wygrał seta 6:3. III runda turnieju olimpijskiego to byłby największe osiągnięcie w jego karierze.

Olgierd Kwiatkowski

II runda turnieju olimpijskiego panów w singlu

Hubert Hurkacz (Polska, 7.) - Liam Broady (Wielka Brytania) 5:7, 6:3, 3:6

Stefanos Tsitsipas (Grecja, 3.) - Frances Tiafoe (USA) 6:3, 6:4

Diego Schwartzman (Argentyna, 8.) - Tomaš Machač (Czechy) 6:4, 7:5

Karen Chaczanow (RKOl, 12.) - James Duckworth (Australia) 7:5, 6:1

Jeremy Chardy (Francja) - Asłan Karacew (RKOl, 11.) 7:5, 4:6, 6:3

Ugo Humbert (Francja, 14.) - Miomir Kecmanović (Serbia) 4:6, 7:6 (7-5), 7:5

Kei Nishikori (Japonia) - Marcos Giron (USA) 7:6 (7-5), 3:6, 6:1


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje