Reklama

Reklama

Interia w Tokio. Prezes PZŻ Tomasz Chamera wyjaśnia, o co chodziło z protestem Francuzek

Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar wywalczyły srebrny medal na igrzyskach w Tokio w żeglarskiej klasie 470. - Ten medal jest niezwykle ważny dla polskiego żeglarstwa. Bądź co bądź nasza historia nie jest imponująca - skomentował sukces reprezentantek Polski prezes Polskiego Związku Żeglarskiego Tomasz Chamera.

Polscy fani z wielką nadzieją spoglądali na zmagania Skrzypulec i Ogar, które przystępowały do finałowego wyścigu na trzecim miejscu. Ostatecznie jednak Polki wywalczyły srebro dzięki temu, że na ostatnim odcinku zdołały wyprzedzić Brytyjki (więcej na ten temat przeczytasz TUTAJ - kliknij!).

- Regaty można przegrać pierwszego dnia, ale na pewno nie można ich wygrać. Rywalizacja jest kilkudniowa. Towarzyszyły nam emocje. Wczoraj był słabszy dzień po wspaniałych wcześniejszych wyścigach, ale dzisiaj dziewczyny wróciły do pełnej formy. Doskonale rozegrały wyścig i przypilnowały najważniejsze rywalki. Wyścig nie był wygrany, ale - wchodząc w szczegóły taktyczne - w pełni kontrolowany. Było też trochę szczęścia w końcówce, gdy na ostatnim znaku kursowym udało się wyprzedzić jeszcze jedną łódkę, dzięki czemu finalnie mamy srebrny medal, a nie brązowy, na który się zanosiło - przyznał prezes Chamera.

Reklama

Po zakończeniu wyścigu Francuzki złożyły protest i wydawało się, że kolejność na podium może jeszcze ulec zmianie. Jury odrzuciło jednak wniosek "Trójkolorowych".

- Protest składały Francuzki na Brytyjki. Rzekomo Brytyjki specjalnie puściły Polki, ale jury nie uznało tego protestu. Myślę, że można tu wrócić do historii wojen brytyjsko-francuskich i to będzie najlepsze podsumowanie tej sytuacji - wyjaśnił Chamera. - Nam nic nie groziło. Nasze zawodniczki nie były stroną w tej sytuacji. Nie ma co spekulować. Protest jest uznany za nieważny. Po prostu trochę przedłużyły się nam procedury, ale w każdej sytuacji mieliśmy zapewniony ten srebrny medal - dodał.

Tokio 2020. Skrzypulec i Ogar mają srebrny medal

- Ten medal jest niezwykle ważny dla polskiego żeglarstwa. Bądź co bądź nasza historia nie jest imponująca. To dopiero nasz piąty medal w żeglarstwie. Zdobywamy go w co drugich igrzyskach. Moim celem jako prezesa związku było to, by z każdych igrzysk wracać z medalami. Na ten moment cel został zrealizowany. Pewnie, chciałoby się więcej tych medali. Na pewno kibice od nas tego oczekują, ale patrząc z przekroju całych zawodów, wszyscy nasi zawodnicy wylali tutaj mnóstwo potu i dali z siebie wszystko, jeśli nie więcej. Nie wszystkim udało się zdobyć medal, ale absolutnie do nikogo nie można mieć pretensji, że zawiódł lub zlekceważył igrzyska. Za to chciałbym zawodnikom i trenerom serdecznie podziękować. Dziękuję również całej grupie osób z tzw. "zaplecza" - pracownikom biurowym, przedstawicielom klubów żeglarskich i sponsorom, którzy wspomagali nasze przygotowania i zaufali nam. Dziś jest wielki dzień przede wszystkim dla Agnieszki i Jolanty. To one są głównymi aktorkami tego dnia. Pozostawiam już miejsce dla nich - powiedział prezes Polskiego Związku Żeglarskiego.

Igrzyska olimpijskie w Tokio trwają w najlepsze - Sprawdź już teraz

Chamera przyznał także, że wierzył w dobry występ Skrzypulec i Ogar. Po cichu liczył nawet na medal.

- Dziewczyny były wśród tych załóg, w przypadku których liczyliśmy na dobry występ i po cichu na medal. Dwa lata temu podczas regat w ramach testu olimpijskiego zajęły tutaj trzecie miejsce, ale patrząc statystycznie w ostatnich trzech latach jednak nie zdobywaliśmy medali w mistrzostwach świata w żadnych konkurencjach, nie tylko w klasie 470. Większość zawodników w innych klasach była cały czas w grze, walczyli dzielnie. Na igrzyskach o medalach w każdej dyscyplinie sportu - także żeglarstwie - decydują niuanse. Tutaj byli lepsi zawodnicy. Nam trochę zabrakło, ale dzisiaj najważniejszy jest sukces Agnieszki i Jolanty i z tego się cieszymy. Patrząc na kraje, z którymi przychodzi nam rywalizować, na ich możliwości i warunki ekonomiczne, uważam że to, co uzyskujemy to dużo. Wciąż pozostaje nam jednak jeszcze wiele, by dorównać innym nacjom i pokazać, że jesteśmy w stanie rywalizować o tyle medali, co chociażby Brytyjczycy - stwierdził Chamera.

Co zdecydowało o tym, że Skrzypulec i Ogar wywalczyły olimpijskie podium?

- Z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że jest to załoga bardzo doświadczona. Obie nasze reprezentantki osiągały wiele wartościowych miejsc, z mistrzostwem świata włącznie. W Tokio wiele załóg prezentowało wyrównany poziom. Każdy błąd mógł być kosztowny. Dyspozycja dnia i koncentracja to czynniki, które w danym wyścigu przynosiły sukces.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje