Reklama

Reklama

Interia w Tokio. Patryk Dobek: Ten dystans to był dobry wybór

Patryk Dobek, po zaledwie kilku miesiącach treningów na dystansie 800 m, zdobył brązowy medal olimpijski. – Ten dystans to był dobry wybór – powiedział po wywalczeniu krążka.

Dobek biegał na 400 m przez płotki, ale w końcówce 2020 roku podjął decyzję o zmianie konkurencji. Drugie tyle wydłużył dystans na którym startuje. Po swoim występie na igrzyskach w Tokio nie krył zadowolenia z takiego wyboru.

- Ten medal daje mi kolejną motywację. Ten dystans to był dobry wybór. Na 800 m powinienem biegać już kilka lat temu - powiedział.

- Wróciło to, co robiłem na początku mojej przygody z lekkoatletyką z trenerem Krzysztofem Szałachem, a później z trenerem Bondarenką od sprintu. Siła, trochę wytrzymałości, którą mam, bo przyszedłem z biegów przełajowych. Biegałem 400 m przez płotki, ale wytrzymałość cały czas była. Trener Zbigniew Król na nowo ją odkrył.

Reklama

Patryk Dobek jest zachwycony współpracą z trenerem Zbigniewem Królem

Dobek podkreślał także ogromne zasługi Zbigniewa Króla. Jest zachwycony współpracą z tym doświadczonym szkoleniowcem.

- 400 m i 400 m przez płotki nie były złym wyborem, ale treningi ze Zbigniewem Królem dają efekty. Zazdroszczę Adamowi Kszczotowi, że miał takiego trenera - stwierdził.

- Trener Król ma cel i do niego dąży. Jeśli robisz ten trening, to osiągasz sukcesy. Ma wypracowany plan. Przez pierwsze miesiące sprawdzał, co mi odpowiada. Jestem innym zawodnikiem niż Kszczot, czy Paweł Czapiewski, ale ogólny schemat jest dosyć podobny - przyznał Dobek.

Polak trenuje pod okiem Zbigniewa Króla zaledwie od kilku miesięcy. Bardzo szybko robił postępy i zaczął osiągać duże sukcesy.

Patryk Dobek cieszy się z brązowego medalu

- Biegnąc na 800 m muszę być przygotowany szybkościowo jak na 400. Od listopada zaczynałem współpracę z trenerem Królem. Nie wiedzieliśmy, jak się to potoczy. Wtedy nie miałem minimum olimpijskiego na 800 m, a miałem na 400 m przez płotki - stwierdził.

Dobek miał nawet szansę na srebrny medal. Na ostatnich metrach został jednak wyprzedzony przez Kenijczyka Fergusona Cheruyiyot Roticha. Polak nie czuł jednak niedosytu, ale przyznał, że na ostatnich metrach popełnił błąd. Wynikał on m.in. z ryzykownego stylu biegania przy krawężniku.

- Bieg był wolny. Było trochę przepychanek i nerwówki na pierwszych 400 m. Trochę ryzykowałem. Jakbym wychodził na zewnątrz, to zostałbym zamknięty i byłoby inaczej. Na ostatnich 200 m już nie było co kalkulować - powiedział.

- Zrobiłem błąd, ale nie wiem, czy bym walczył o srebrny medal. Fajnie, że jest ten brązowy - dodał Dobek.

Artur Gac z Tokio

Najnowsze informacje z igrzysk olimpijskich - Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje