Reklama

Reklama

Interia w Tokio. Jakub Kochanowski: Gramy taki turniej, że będą zaskakujące wyniki

- Druga grupa jest tak silna, iż nie ma takiej możliwości, aby mecz ćwierćfinałowy był łatwy. Więc tak naprawdę dla nas nie ma wielkiej różnicy z kim zagramy, bo to będzie na pewno długa i ciężka batalia - przestrzega Jakub Kochanowski, środkowy siatkarskiej reprezentacji Polski, która lideruje w grupie A na igrzyskach w Tokio.

Wyniki meczów największych światowych potęg na igrzyskach jak na dłoni pokazują, że turniej stoi na bardzo wysokim poziomie. A w związku z tym padają wyniki, których nie sposób przewidzieć. Polacy już stali się beneficjantami jednego z takich rozstrzygnięć, bo dzięki porażce Iranu z Kanadą, mimo jednej porażki na koncie w trzech meczach, objęli pozycję lidera.

Taka sytuacja zupełnie nie dziwi Kochanowskiego.

- Gramy taki turniej, że będą zaskakujące wyniki. Rywalizujemy o różnych porach, wszyscy przeciwnicy są w swoich najlepszych dyspozycjach, więc raz na jakiś czas musi być zaskoczenie. Nasza w tym głowa, żeby to nie było zaskoczenie w meczu z nami - zwraca uwagę środkowy.

Polacy już znaleźli odskocznię od sportu (hitem jest gra "Among Us"), ale okazuje się, że nie byliby w stanie całkiem odciąć się od tego, co ma miejsce na innych parkietach.

- Cały czas śledzimy, co się dzieje w innych meczach, ale nie siadamy razem przed telewizorem, bo jednak staramy się wolny czas spędzać na jak najlepszym odpoczywaniu. Wobec tego każdy z nas w pojedynkę, zazwyczaj w łóżku, śledzi inne mecze - odparł 24-latek.

Reklama


Zapytany, czy z "grupy śmierci" tym wymarzonym rywalem niewątpliwie jest Argentyna, "Kochan" nie chciał odpowiedzieć jednoznacznie.

- Druga grupa jest tak silna, iż nie ma takiej możliwości, aby mecz ćwierćfinałowy był łatwy. Więc tak naprawdę dla nas nie ma wielkiej różnicy z kim zagramy, bo to będzie na pewno długa i ciężka batalia. Wiemy też, że jeśli my zaprezentujemy się na swoim najwyższym poziomie, demonstrując najlepszą siatkówkę, to jesteśmy w stanie pokonać każdego rywale. Ktokolwiek by nim nie był. I taki jest plan - zawyrokował.

Teraz przed Polakami starcie z niewygodnym rywalem, gospodarzem igrzysk Japonią, czyli wiceliderem grupy. Słynący z bardzo dobrego bronienia rywal może przetestować cierpliwość naszych Orłów, gdy przyjdzie rozgrywać dłuższe akcje. - Słowa klucz na tego przeciwnika to nasz dobra siatkówka. Po prostu musimy zagrać w naszych najlepszych elementach dobrze, a wtedy nawet tak dobrze broniący zespół nie będzie w stanie nas pokonać - twierdzi zawodnik Asseco Resovii Rzeszów.

Niestety nasi siatkarze nie mieli możliwości, by w środę w czasie rzeczywistym śledzić zmagania bohaterek na torze wioślarskim, czyli polskiej żeńskiej czwórki podwójnej, która sięgnęła po srebrny medal

- W tym czasie byliśmy w autobusie. Później od razu mieliśmy odprawę, jedno i drugie wideo, potem chwilę na krótką drzemkę, następnie prysznic i już musieliśmy jechać. Zazwyczaj takie rzeczy, które dzieją się w naszym dniu meczowym, oglądamy dopiero po swojej robocie - wyjaśnił.

Trzymamy kciuki za Polaków w Tokio! Sprawdź terminarz Igrzysk Olimpijskich

Kochanowski odniósł się także, z poczuciem humoru i życzliwością wobec kibiców, do zataczającej coraz szersze kręgi na Twitterze akcji #GangŁysego. Konkretnie chodzi o zdjęcie Bartosza Kurka, z meczu z Włochami, na którym nasz zawodnik wyszedł groźnie i zabawnie. Teraz ta fotografia trafia na zdjęcia profilowe kolejnych użytkowników.

- Z mojej strony podziękowanie dla kibiców za zorganizowanie akcji, która tak naprawdę tylko i wyłącznie ma na celu nas wspierać i pokazać, że kibice trzymają za drużynę kciuki. Dołączając do #GanguŁysego chciałem im powiedzieć: wielkie dzięki za to, że jesteście! My nadal bardzo głośno śmiejemy się z tego ujęcia Bartka. A co na to on sam? Też reaguje bardzo pozytywnie i powiedziałby wam dokładnie to samo, co mi, czyli: dzięki za taką akcję!

Artur Gac z Tokio

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje