Reklama

Reklama

Interia w Tokio. Dominik Życki, dyrektor sportowy PZŻ: Protest Francuzek był absurdalny

- To była ostatnia deska ratunku dla Francuzek. Protest został odrzucony po pierwszych obserwacjach - powiedział Dominik Życki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Żeglarskiego, w rozmowie z wysłannikiem Interii w Tokio Arturem Gacem.

Artur Gac, reporter Interii w Tokio, po wyścigu, w którym Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar wywalczyły srebrny medal w żeglarskiej klasie 470, zapytał Życkiego o protest złożony przez Francuzki.

- To była ostatnia deska ratunku dla Francuzek. Nic to nie dało. Został odrzucony po pierwszych obserwacjach, zapisach wideo. Absurdalny protest. Chyba nic nie zmieniał, bo gdyby Francuzki wygrały byłyby trzecie, ale wtedy Brytyjki byłyby za dziewczynami, więc de facto nic to nie zmieniało - ocenił dyrektor sportowy Polskiego Związku Żeglarskiego.

Życki skomentował też cały przebieg zawodów olimpijskich.

- Dziewczyny rewelacyjnie zaczęły te regaty, ale wiadomo było, że do medalu była jeszcze droga daleka. Wczorajszy dzień był sporym obciążeniem dla nas wszystkich, bo dziewczyny przypłynęły dwa razy na 15. miejscu, a to lokaty, których nigdy nie zajmujemy. Chyba presja je dopadła, nie wytrzymały tego. Żeglowały poprawnie, ale bez tego czegoś, co jest potrzebne na igrzyskach, by zdobyć szansę na medal - mówił o przedostatnim dniu zmagań.

Reklama

To ostatni wyścig w karierze Skrzypulec i Ogar?

- Na szczęście tak się ułożyło z punktami, że dziś dziewczyny wystartowały z trzeciego miejsca, miały dziewięć punktów przewagi nad Słowenkami, a tylko cztery straty do Francuzek. I tak popłynęły, że mistrzostwo świata! Dzisiaj szło im rewelacyjnie! Każdą zmianę wyczuwały, na każdej fali nadrabiały. Płynęły dokładnie tak, jak się powinno płynąć - chwalił zawodniczki Życki.

Jak wyglądał wczorajszy wieczór w wykonaniu Polek?

- Rozmawiały ze sobą i z nami. Wzajemnie się wspieraliśmy. Zeszła z nich presja. Dziś rano było widać, że są uśmiechnięte, zadowolone, przystąpiły do tego wyścigu - być może ostatniego w ich karierze - z naprawdę ogromnym optymizmem - powiedział Życki.

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź

Studio Ekstraklasa na żywo w każdy poniedziałek o 20:00 - Sprawdź!

Czego dyrektor sportowy PZŻ obawiał się przed środowym startem?

- Żeglarstwo jest nieprzewidywalne, to był tylko jeden wyścig. Mógł się zakończyć tak, a mógł inaczej. Zakończył się bardzo dobrze i trzeba się cieszyć. Ta nasza dyscyplina jest taka trochę niewymierna. Nie jest tak, jak w skokach narciarskich, że jak ktoś skoczy 110 m, to od razu widać, że skoczył jakoś 108-112 m, w tym zakresie. A u nas wiatr potrafi płatać figle, to wszystko opiera się na zmianach jego kierunku, prędkości łódki. Czasami ktoś popełni błąd w ustawieniu, tak że dużo czynników się na to składa. Dzisiaj zagrały wszystkie - ocenił.

To mógł być ostatni wyścig w karierze Skrzypulec i Ogar.

- 470 jako łódka kobieca kończy się w programie igrzysk olimpijskich. Przeskoczenie klasy nie jest takie proste. Trzeba znowu dobrać partnera, co też nie jest łatwe. Nie mówię, że to był ostatni wyścig dziewczyn. Na pewno ostatni w tym składzie, bo w programach następnych igrzysk wszedł 470 mikst, więc z tym dniem kończy się 470 kobiet i osobno mężczyzn jako klasa olimpijska - stwierdził Życki.

 - Historyczny wyścig i historyczny srebrny medal. Żeglarstwo miało dotychczas trzy brązowe i jeden złoty, tak że srebro to też coś nowego - zakończył.

W Tokio rozmawiał i notował Artur Gac

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy