Reklama

Reklama

Interia w Tokio. Aleksander Śliwka: Stawka będzie coraz wyższa, ale nasza gra także

- Przeczytaliśmy grę przeciwnika, byliśmy na miejscu, a nasze ręce w bloku były dobrze ułożone. Nie przez przypadek ostatnią piłkę meczową zdobyliśmy właśnie tym elementem - powiedział Aleksander Śliwka, nasz przyjmujący, który w wygranym 3:0 meczu z Japonią rozegrał dotychczas swoje najlepsze spotkanie na igrzyskach. Po czterech pojedynkach Polacy umocnili się na prowadzeniu w grupie A.

- Muszę przyznać, że czuję się coraz lepiej i tak samo wygląda gra naszej drużyny. Rozkręcamy się, bo od początku mieliśmy świadomość, że to jest długi turniej, więc początkowo gra może będzie słabsza, ale nastawialiśmy się na progres z każdym kolejnym spotkaniem - zaczął rozmowę z dziennikarzami Śliwka.

W meczu z Japonią nasz przyjmujący był drugim najlepiej punktującym zawodnikiem w polskim zespole. Zdobył 13 "oczek", mniej jedynie od Wilfredo Leona (17), kończąc ataki ze skutecznością na poziomie 50 procent. To spotkanie było momentami testem cierpliwości dla naszego zespołu, bo Japończycy potwierdzili, że w obronie potrafią wyczyniać cuda i podbijać najtrudniejsze piłki.

Reklama

Śliwka przyznał, że sam czuje się pewniej. - Jesteśmy coraz lepsi, lepiej zorganizowani i lepiej zgrani. Mamy nadzieję, że utrzymamy taką tendencję.

26-letni siatkarz ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przyznał również, że coraz lepiej rozumie się z rozgrywającym Fabianem Drzyzgą. - Dogadujemy się cały czas, dużo z Fabianem rozmawiamy i widać efekty. Fabian jest naprawdę świetnym rozgrywającym i doskonale też wie, jak należy używać zawodników i jak ich wprowadzać do gry. Jestem mu bardzo wdzięczny, że ma do mnie zaufanie i wystawia mi piłki - wdzięczył się Śliwka, po czym zgodził się z sugestią, że dużą poprawę od początku turnieju nasz zespół zanotował w grze blokiem.

- Tak, tu też widać progres. Przeczytaliśmy grę przeciwnika, byliśmy na miejscu, a nasze ręce w bloku były dobrze ułożone. Nie przez przypadek ostatnią piłkę meczową zdobyliśmy właśnie tym elementem.

W niedzielę "Biało-Czerwonych" czeka mecz z Kanadą, który rozpocznie się o godz. 9 rano czasu lokalnego. To wyzwanie dla Polaków, bowiem rywale spod znaku Klonowego Liścia mają już kilka takich spotkań na tym turnieju, zaś dla Orłów będzie to nowe doświadczenie. Podopieczni Vitala Heynena jednak nie przystąpią do tego pojedynku bez odpowiedniego przygotowania, co przyznał Śliwka.

- Trenowaliśmy o tej porze, tak że jesteśmy gotowi na to starcie. Zapowiada się dobry i wyrównany pojedynek, ale mam nadzieję, że wyjdziemy z niego zwycięsko. Tak naprawdę czujemy się coraz pewniej, choć fakt, że na przykład dla mnie są to pierwsze w życiu igrzyska, powoduje pewne napięcie. Stawka będzie coraz wyższa, jednak nasza gra także - zapowiedział Śliwka.

Artur Gac z Tokio

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje