Reklama

Reklama

Tokio 2020

Tokio. Wioślarki miały wypadek samochodowy, nie poleciały na zgrupowanie

Kadra wioślarzy w niedzielę rozpoczęła zgrupowanie w portugalskim Lago Azul. Na pokładzie samolotu do Lizbony zabrakło dwóch zawodniczek Olgi Michałkiewicz i Katarzyny Boruch, które w drodze na lotnisko miały wypadek samochodowy.

Wioślarze w połowie listopada zaczęli przygotowania do kolejnego sezonu. Grupa kobiet trenowała w Zakopanem, część męskiej kadry przebywała w Wałczu. W niedzielę reprezentanci stawili się na lotnisku w Warszawie, ale dwie zawodniczki - Boruch i Michałkiewicz jadąc z Gorzowa do stolicy, miały wypadek samochodowy.

Reklama

"Auto miało dachowanie, ale dziewczyny nie doznały poważniejszych obrażeń. Po przyjeździe na lotnisko miały jednak zawroty głowy, dlatego wróciły do Gorzowa i mają zrobić badania. Jeśli one nic nie wykażą i będą mogły lecieć samolotem, to dołączą do kadry" - powiedział PAP dyrektor sportowy Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich Bogdan Gryczuk.

Trener kadry kobiet Jakub Urban może mówić o pechu, bowiem krótko przed październikowymi mistrzostwami Europy w Poznaniu dwie zawodniczki Maria Sajdak oraz Izabela Gałek zderzyły się podczas treningu rowerowego i nie mogły wystąpić w zawodach. Obie wioślarki są już w pełni sił.

Na zgrupowanie nie poleciał także trener męskiej dwójki wagi lekkiej Piotr Buliński oraz jeden z fizjoterapeutów. To pokłosie koronawirusa, którzy obaj już przeszli.

"Cała kadra lecąca do Portugalii miała przeprowadzone testy na obecność koronawirusa. Trener Buliński oraz jeden z fizjoterapeutów są ozdrowieńcami, kwarantannę zakończyli już tydzień temu, ale otrzymali pozytywny wynik testu. Dlatego musieli zostać w kraju" - wyjaśnił Gryczuk.

Kadrowicze w niedzielę wieczorem dotarli do swojej stałej "bazy" w Lago Azul, gdzie przebywali m.in. w marcu tego roku, krótko przed wybuchem pandemii. W Portugalii w tej chwili jest ponad 10 stopni, a pogoda sprzyja treningom na wodzie.

"Nie ukrywam, że zgrupowanie w Lago Azul poświęcone będzie właśnie zajęciom na wodzie, ale też nie tylko. Mamy siłownię, trening ogólnorozwojowy, ergometr. Do Portugalii zabraliśmy tylko jedynki i dwójki i w takich osadach będziemy trenować. Na czwórkę przyjdzie jeszcze czas" - wyjaśnił trener męskiej grupy wioseł krótkich Aleksander Wojciechowski.

Szkoleniowiec na zgrupowanie nie zabrał Adama Wicenciaka, który w mistrzostwach Europy zastąpił kontuzjowanego Fabiana Barańskiego. Wicenciak w grupie ostatnio pełnił rolę "żelaznego rezerwowego".

"Adamowi tak do końca nie pasowała rola rezerwowego czy oczekującego i postanowił swoich sił spróbować w wiosłach długich. Chce w dwójce bez sternika spróbować powalczyć o kwalifikację olimpijską, w tej konkurencji Polska nie ma jeszcze miejsca na igrzyskach. Z kolei Fabian na szczęście jest już zdrowy, przeszedł wszystkie badania i lekarze dali mu zielone światło. Zobaczymy, jak będzie się prezentował podczas treningu" - przyznał Wojciechowski.

Wioślarze później niż zwykle rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu, ale było to też spowodowane przełożeniem mistrzostw Europy na październik. Trener uważa, że w przypadku jego grupy nie powinno to stanowić problemu.

"Z "dominatorami" przygotowania zaczynaliśmy czasami dopiero w styczniu i potrafiliśmy uzyskać formę. Główna impreza jest dopiero w lipcu. Natomiast dla osad, które nie mają jeszcze kwalifikacji, to może być jakiś kłopot" - podsumował.

W Lago Azul kadrowicze będzie przebywać do 20 grudnia. Po Nowym Roku wioślarze udadzą się w góry, do włoskiego Livingo oraz do Jakuszyc. 

autor: Marcin Pawlicki



Dowiedz się więcej na temat: Tokio 2020 | wioślarstwo