Reklama

Reklama

Tokio. Iskrzycka: Pogoda nas nie rozpieszczała

Kajakarka Justyna Iskrzycka w środę w węgierskim Szegedzie rozpocznie walkę o kwalifikację olimpijską w jedynce na 500 m. Jak przyznała, pogoda podczas ostatniego zgrupowania w Wałczu nie rozpieszczała. "Cała Europa miała jednak z tym problem" - podkreśliła.

Kajakarki są w najbardziej uprzywilejowanej grupie całej dyscypliny, bowiem mają już zagwarantowanych pięć kwalifikacji. Trener Tomasz Kryk może do Tokio zabrać maksymalnie sześć zawodniczek i o to szóste miejsce powalczy Iskrzycka w jedynce na 500 m. Tylko czołowa dwójka uzyska prawo startu na igrzyskach.

"To prawda, czeka mnie trudne zadanie. Przyznam, że nie sprawdzałam dokładnie z kim będę rywalizować, ale też ja nigdy wcześniej nie przeglądałam takich list. Zawsze skupiam się na sobie i na zawodach" - powiedziała PAP kajakarka AZS AWF Katowice.

Reklama

Iskrzycka nie ukrywa, że u progu sezonu trudno o wysoką formę, szczególnie, gdy pogoda w ostatnim czasie nie sprzyjała kajakarzom, którzy musieli trenować w zimnie.

"Ja jestem zawodniczką bardziej tlenową, to znaczy, że potrzebuję więcej czasu na rozkręcenie się. Te pierwsze starty u mnie zawsze nie są jakieś idealne. Pogoda w Polsce też nie sprzyjała temu, żeby szybko pływać. Ale w całej Europie pogoda nie rozpieszczała kajakarzy" - zaznaczyła.

Temperatura powietrza i wody ma dla kajakarzy kluczowe znaczenie. W zimnych warunkach trudno o wartościowe wyniki.

"Przy niskiej temperaturze ciężko jest rozgrzać mięśnie, a gdy mięśnie nie są rozgrzane, wtedy też dużo łatwiej o kontuzje. Przy niskich temperaturach marzniemy, do tego chlapiemy się wodą. A w zimnej wodzie to normalne, że wolniej się pływa. Przy takich warunkach ciężko popłynąć na miarę swoich możliwości w jakimś rewelacyjnym czasie" - tłumaczyła Iskrzycka.

Polska reprezentacja, podobnie jak większość innych federacji, w ubiegłym roku nie startowała w żadnych zawodach międzynarodowych (rozegrany został tylko Puchar Świata w mocno okrojonej obsadzie). Od ostatniego startu, jakim były mistrzostwa świata w Szegedzie, minęło ponad 20 miesięcy.

"Trochę brakowało nam tych startów międzynarodowych i cieszę się, że w końcu będziemy mogły rywalizować z zawodniczkami z innych krajów. Brakowało mi tej adrenaliny, a przecież po to właśnie trenujemy, żeby się ścigać. Oczywiście ta rywalizacja krajowa też bywa wymagająca i zacięta, ale to jednak nie to samo" - stwierdziła reprezentantka Polski.

W przypadku niepowodzenia na Węgrzech zawodniczkę czeka daleko podróż do rosyjskiego Barnauł, gdzie rozegrane zostaną światowe regaty kwalifikacyjne. Przepustki olimpijskie w tych regatach wywalczą tylko zwycięzcy.

"Mam nadzieję, że nie będę musiała lecieć do Rosji i po zakończeniu zawodów Pucharu Świata wrócę razem z moją grupą do kraju" - podsumowała.

Po zakończeniu regat kwalifikacyjnych, od piątku zawodnicy rozpoczną rywalizację w Pucharze Świata. Iskrzycka nie wystartuje jednak w jedynce, ale popłynie dwójkę na 500 m z Heleną Wiśniewską. Trener kadry kajakarek Kryk w każdej olimpijskiej konkurencji wystawi po dwie osady, ale dokonał pewnych roszad w porównaniu do ostatniego startu, czyli mistrzostw świata. Do drugiej dwójki wsiądą Dominika Putto i Katarzyna Kołodziejczyk, a Karolina Naja wraz z Marta Walczykiewicz popłyną jedynki na 200 m. W jedynce na 500 m rywalizować będą z kolei Anna Puławska i Putto. Tylko czwórka popłynie w niezmienionym składzie, w którym uzyskała kwalifikację: Naja, Puławska, Wiśniewska i Kołodziejczyk.

Na Węgrzech oprócz Iskrzyckiej o awans na igrzyska będą walczyć kajakarze: Bartosz Stabno (K1 1000 m), Przemysław Kaczmarek (K1 200 m), Rafał Rosolski, Przemysław Korsak (K2 1000 m) oraz kanadyjkarki - Magda Stanny, Julia Walczak (C2 500 m). 

Marcin Pawlicki



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje