Reklama

Reklama

Tokio. Dopuszczono ograniczoną liczbę miejscowych widzów na trybunach

Miejscowi kibice w ograniczonej liczbie pojawią się na trybunach podczas igrzysk w Tokio - ogłosili organizatorzy. Zapełnionych zostanie co najwyżej 50 procent pojemności trybun na danym obiekcie, przy czym limit wpuszczonych widzów będzie wynosił maksymalnie 10 000.

Jednocześnie w oświadczeniu organizatorów zaznaczono, że liczba kibiców może jeszcze zostać zredukowana po 12 lipca na bazie sytuacji dotyczącej stanu wyjątkowego lub na podstawie innych środków zapobiegających rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

Dodano również, że zasady dotyczące obecności widzów podczas późniejszych igrzysk paraolimpijskich zostaną ogłoszone do 16 lipca.

Dyrektor zarządzający Komitetu Organizacyjnego Toshiro Muto poinformował, że uruchomiona zostanie nowa loteria biletowa. Do sprzedaży trafić ma 2,72 miliona wejściówek. Szczegóły mają zostać podane w środę.

Reklama

"Przychody z biletów mogą zostać obniżone o ponad połowę. Pierwotnie szacowano je na 90 miliardów jenów. Chcemy opublikować w tym tygodniu wytyczne dla kibiców, które dotyczyć będą transportu i dopingowania zawodników" - dodał Muto.

Już od jakiegoś czasu w mediach podawano, że w poniedziałek przedstawiona zostanie decyzja dotycząca tego, czy miejscowi kibice pojawią się na trybunach podczas tegorocznych igrzysk. Ze względu na pandemię COVID-19 rozważane były różne scenariusze, łącznie z tym, że impreza odbyłaby się bez udziału publiczności. W ostatnich tygodniach eksperci coraz częściej zaznaczali, że taki wariant w obecnej sytuacji byłby najbezpieczniejszy.

Przekazana w poniedziałek decyzja zapadła po rozmowach, w których brali udział przedstawiciele organizatorów, japońskiego rządu, władz Tokio oraz Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego.

Przed tym spotkaniem przewodniczący MKOl Thomas Bach przekazał, że zaszczepionych będzie "dobrze ponad 80 procent" sportowców i osób towarzyszących, którzy zamieszkają w wiosce olimpijskiej. Zaznaczył, że to lepszy wskaźnik niż pierwotnie zakładany przez kierowaną przez niego organizację.

Minister ds. olimpijskich Tamayo Marukawa domagał się zaś od MKOl podania, ile procent wszystkich obcokrajowców, którzy przybędą do Tokio w związku z igrzyskami, będzie zaszczepionych. Jego wniosek dotyczył więc także osób, które będą mieszkać poza wioską olimpijską.

"By uspokoić opinię publiczną, chcielibyśmy nadal prosić MKOl o upublicznienie wskaźnika szczepień oficjeli, którzy przybędą z zagranicy" - zaznaczył.

Z ukazujących się od wielu tygodni sondaży wynika, że japońskie społeczeństwo nadal w dużym stopniu jest przeciwna organizacji imprezy tego lata. Z przeprowadzonego w ostatni weekend badania Asahi News Network (ANN) wynika, że 65 proc. respondentów twierdzi, iż chciałoby, aby została ona ponownie przełożona lub odwołana.

Japonia, w porównaniu z innymi krajami, nie odczuła aż tak mocno skutków pandemii pod względem liczby przypadków zakażenia. Wprowadzenie szczepionki nastąpiło jednak wolno, a w niektórych regionach system medyczny znalazł się na granicy wydolności.

Premier Kraju Kwitnącej Wiśni Yoshihide Suga we wcześniejszej poniedziałkowej rozmowie z dziennikarzami zaznaczył, że nie wyklucza wariantu igrzysk przy pustych trybunach, jeśli sytuacja z pandemią w Japonii się pogorszy i rząd będzie musiał wprowadzić kolejny stan wyjątkowy. Zaznaczył, że najwyższym priorytetem władz kraju jest bezpieczeństwo.

Od poniedziałku w Tokio i większości innych prefektur Japonii nie obowiązuje już stan wyjątkowy. Niektóre restrykcje w japońskiej stolicy utrzymano jednak do 11 lipca, co media określają jako "quasi-stan wyjątkowy".

Wczesną wiosną poinformowano, że na trybunach zabraknie zagranicznych fanów. Nieco później zapadła decyzja, że to samo będzie dotyczyć zdecydowanej większości wolontariuszy z innych krajów.

Zmagania olimpijskie w stolicy Japonii rozpoczną się 23 lipca.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje