Reklama

Reklama

​Tokio 2020. Triathlon - policja w domu ojca Kristiana Blummenfelta w sprawie zakłócania ciszy nocnej

Sensacyjny złoty medal w triathlonie Norwega Kristiana Blummenfelta miał też swój drugi finał w domu jego ojca w Bergen, gdzie podczas świętowania zwycięstwa wkroczyła policja. Miała wymierzyć mandat za zakłócanie ciszy nocnej.

"Otrzymaliśmy zgłoszenie od sąsiada, który zawiadomił nas, że w domu obok trwa głośna libacja, słychać wycie i dzikie krzyki, zarówno męskie jak i kobiece" - wyjaśnił inspektor Knut Dahl Michelsen z policji w Bergen kanałowi telewizji NRK.

Na miejscu policjanci zastali rozbawionego ojca thriathlonisty Tronda Blummenfelta w towarzystwie redaktor naczelnej największej lokalnej gazety "BT Froey Gulbrandsen" i... przewodniczącej rady miasta Lubny Jaffery z kieliszkami szampana i norweskimi flagami.

Kiedy policjanci zrozumieli kim jest gospodarz, odstąpili od wymierzenia mandatu i złożyli osobiste gratulacje.

Reklama

"Przepisy są równe dla wszystkich, lecz w tak wyjątkowej sytuacji, kiedy Bergeńczyk zdobywa złoty medal olimpijski, cieszymy się wszyscy, a niepisane prawo mówi, że można świętować nieco głośniej. Ten donos był nie na miejscu" - wyjaśnił inspektor Dahl Michelsen.

Teraz, jak potwierdziła Jaffery, miasto szykuje wielkie powitanie zawodników. "Złoty medal Blummenfelta oraz ósme miejsce Gustava Idena i jedenaste Caspera Stornesa to nie tylko demonstracja siły Norwegii w tej dyscyplinie, lecz wielki sukces dla Bergen, skąd pochodzą wszyscy trzej zawodnicy - będzie o wiele głośniej niż to w domu jego ojca" - zaznaczyła.

Według lokalnych mediów, po ujawnieniu interwencji policji przez NRK sąsiad Blummenfelta nie wychodzi z domu, jego okna są szczelnie zasłonięte, a organizatorzy powitania triathlonistów podkreślili, że "nie życzą sobie obecności autora tak obrzydliwego donosu i wroga sportu".

Zbigniew Kuczyński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje