Reklama

Reklama

Tokio 2020. Tenis: Zverev z Djokovicem w półfinale, Miedwiediew przegrywa

Rozstawiony z numerem czwartym Niemiec Alexander Zverev awansował do półfinału olimpijskiego turnieju tenisistów w Tokio, w którym zmierzy się z liderem światowego rankingu Serbem Novakiem Djokovicem. W 1/4 finału odpadł natomiast występujący z "dwójką" Rosjanin Daniił Miedwiediew.

Zverev, którego rywalem w czwartek był Francuz Jeremy Chardy, nie miał kłopotów z odniesieniem zwycięstwa. Wygrał 6:4, 6:1.

W półfinale poprzeczka zawiśnie jednak bardzo wysoko. Po drugiej stronie siatki stanie Djokovic. Jeden z najwybitniejszych tenisistów w historii gładko pokonał w czwartek Japończyka Keia Nishikoriego 6:2, 6:0.

W tym sezonie "Djoko" wygrał Australian Open, French Open i Wimbledon, zachowuje więc szansę na "Złoty Szlem", na który składają się zwycięstwa w czterech turniejach wielkoszlemowych oraz w igrzyskach. Do jego skompletowania tenisiście z Belgradu brakuje złotego medalu olimpijskiego oraz triumfu w US Open, który odbędzie się w Nowym Jorku na przełomie sierpnia i września.

Reklama

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź

Tokio 2020. Busta i Chaczanow w drugim półfinale

Drugą parę półfinałową w Tokio tworzą Hiszpan Pablo Carreno Busta i Karen Chaczanow z Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego.

W ciekawie zapowiadającym się ćwierćfinale rozstawiony z "szóstką" Carreno-Busta pokonał innego Rosjanina, wicelidera światowego rankingu Daniiła Miedwiediewa 6:2, 7:6 (7-5).

Kłopoty Daniiła Miedwiediewa

Rundę wcześniej Miedwiediew, w zwycięskim pojedynku z Włochem Fabio Fogninim, miał problemy z oddychaniem. Wysoka temperatura i duża wilgotność powietrza utrudniały tak mocno tenisistom rywalizację, że ostatecznie zdecydowano się od czwartku opóźnić rozpoczęcie pierwszych meczów w Tokio.

W czwartkowym pojedynku z Carreno Bustą Miedwiediew skorzystał z dłuższej przerwy po pierwszym secie.

"Zmieniłem wszystko, co miałem (ubrania - dop.). Chciałem zmienić też swoją skórę, ponieważ pociłem się, jak nigdy wcześniej. To było okropne" - przyznał później Rosjanin.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje