Reklama

Reklama

Tokio 2020

Tokio 2020. Sportowy świat apeluje o przełożenie igrzysk i jak najszybszą decyzję

Niemcy, Szwajcaria czy Iran to kolejne kraje, których olimpijskie władze wzywają do przełożenia z powodu pandemii koronawirusa zaplanowanych na 24 lipca - 9 sierpnia igrzysk w Tokio. Niektóre, jak np. Francja czy Grecja, oczekują jak najszybszej decyzji.

"W tych warunkach nie wierzymy, że możliwe są uczciwe, globalne igrzyska w sensie ruchu olimpijskiego. Dlatego złożyliśmy wniosek do MKOl o ich przełożenie" - oświadczył przewodniczący Szwajcarskiego Komitetu Olimpijskiego Juerg Stahl.

Reklama

Apel władz sportowych i olimpijskich różnych krajów do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego dotyczy nie tylko przełożenia igrzysk, ale także jak najszybszego podjęcia decyzji.

"Chcielibyśmy teraz wyraźnego stwierdzenia, że igrzyska na pewno nie odbędą się w zaplanowanym czasie i że trwają dyskusje na temat alternatywnych terminów. Wolelibyśmy przełożenia co najmniej na przyszły rok" - powiedział szef Niemieckiej Federacji Sportów Olimpijskich Alfons Hormann.

O jak najszybszą decyzję zaapelowały też władze francuskiego sportu.

"Podjęcie właściwej decyzji należy do japońskiego rządu i Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Jeżeli igrzyska miałyby zostać przełożone, decyzja o ich odroczeniu powinna zostać ogłoszona najszybciej jak to możliwe. Uspokoiłoby to sportowców i ich trenerów we wszystkich krajach" - powiedziała minister sportu Roxana w rozmowie ze stacją radiową "France Info".

O tym, że czas odgrywa teraz bardzo ważną rolę, powiedział m.in. prezes Helleńskiego (Greckiego) Komitetu Olimpijskiego Spyros Capralos.

"MKOl musi podjąć szybką decyzję w tej sprawie. (...) Odroczenie jest nieuniknione, ponieważ wydarzenia zmieniają się tak szybko każdego dnia. Nikt nie chce odwołania, ale nie widzę, w jaki sposób igrzyska mogłyby się odbyć w lipcu tego roku. Im szybsza decyzja, tym lepiej dla całego ruchu olimpijskiego" - stwierdził Capralos.

O odroczenie terminu największej sportowej imprezy do przewodniczącego MKOl Thomasa Bacha zwróciły się w poniedziałek m.in. komitety olimpijskie Iranu i Portugalii.

Dzień wcześniej takie stanowisko zajął Polski Komitet Olimpijski.

Niektórzy idą jeszcze krok dalej. Na przykład prezesi komitetów olimpijskich Norwegii i Wielkiej Brytanii zapowiedzieli w poniedziałek, że jeżeli nie poprawi się sytuacja związana z pandemią koronawirusa, sportowców z tych krajów może zabraknąć na igrzyskach w Tokio.

Wcześniej w poniedziałek Australijski Komitet Olimpijski poinformował swoich sportowców, by przygotowywali się do igrzysk tak, jakby miały się one odbyć w 2021 roku. Z kolei jego kanadyjski odpowiednik zaznaczył, że jeśli impreza rozpocznie się zgodnie z planem, wówczas nie wyśle on swojej reprezentacji.

MKOl decyzję ma podjąć w ciągu czterech najbliższych tygodni. Media podają, że rozważane są trzy nowe terminy - w listopadzie tego roku lub latem 2021 lub 2022.

Członek Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Dick Pound w wywiadzie dla "US Today" powiedział, że wedle jego wiedzy decyzja ws. przełożenia igrzysk w Tokio już zapadła. "Szczegóły będą dopracowane, ale impreza 24 lipca na pewno się nie rozpocznie" - zaznaczył.