Reklama

Reklama

Tokio 2020. Sha’Carri Richardson - nowa gwiazda sprintu

Amerykanie czekali na taką gwiazdę od czasu słynnej Florence Griffith-Joyner. Sha’Carri Richardson wygrała zawody kwalifikacyjne do igrzysk olimpijskich w Tokio w biegu na 100 m z obiecującym rezultatem 10,86.

Nie był to jednak jej najlepszy czas kwalifikacji olimpijskich, które rozgrywane były w Eugene. W eliminacjach Sha’Carri Richardson pobiegła w 10,84, w półfinale miała wynik 10,64, choć przy zbyt silnym sprzyjającym wietrze. Ostatnie metry przebiegła jednak na luzie, pokazując palcem na tablicę wyników.

Sha’Carri Richardson biegnie po rekord Florence-Griffith Joyner?

Kim jest Sha’Carri Richardson? Jedną z gwiazd, która w pełni ma rozbłysnąć na igrzyskach w Tokio. Justin Gatlin, jeden z najlepszych współczesnych sprinterów, komentując jej wyczyn w olimpijskich kwalifikacjach dla amerykańskiej telewizji stwierdził, że wkrótce 21-letnia lekkoatletka z Teksasu pobiegnie w czasie 10,5 i zbliży się do rekordu Florence Griffith-Joyner. Najlepszy wynik na świecie na dystansie 100 m, zmarłej w 1998 roku legendarnej lekkoatletki, to 10,49.

Reklama

Richardson przypomina Griffith-Joyner nie tylko dzięki znakomitym rezultatom. Jest równie charakterystyczna jak jej wielka poprzedniczka. Ma długie paznokcie, malowane przed każdym startem na inny kolor. Fryzurę zmienia również w zależności od występu. W finale w kwalifikacji pobiegła we włosach ufarbowanych na pomarańczowo.

Prezentuje jednak zupełnie inny styl biegania, wynikający z warunków fizycznych. Richardson mierzy 155 cm, Florence miała 170 cm. Na ogół wolno zaczyna pierwsze 30 metrów, ale potem przyśpiesza w nieprawdopodobny sposób jakby włączała wyższe biegi.

Próby samobójcze w liceum

W USA jest już medialną gwiazdą. Typuje się ją do kandydatki do złota na igrzyskach, na które w sprincie kobiet Stany Zjednoczone czekają od 1996 roku.

Amerykanów uwodzi jest życiowa historia. Biologiczna matka opuściła ją w dzieciństwie. Zajmowała się ją głównie babcia. Rodzinna trauma spowodowała, że popadła w depresję. W liceum podejmowała próby samobójcze.

W trudnej życiowej sytuacji pomagał jej sport. Jej talent szybko został odkryty przez lokalnych trenerów. Dwa lata temu przed mistrzostwami świata w Dausze jako 19-latka. Pobiegła w czasie 10,75, ale niespodziewanie w mityngu kwalifikacyjnym zajęła dopiero ósme miejsce.

W Eugene już nie zawiodła, choć przeżyła tragedię tuż przed startem. Po finale kwalifikacji Richardson podbiegła do siedzącej na trybunach babci i mocno się z nią wyściskała. Okazało się, że matka lekkoatletki zmarła kilka dni wcześniej. - Otrzymałam tę wiadomość, ale postanowiłam startować dalej, właśnie dla mojej rodziny i moich trenerów - mówiła 21-letnia sprinterka.

Olgierd Kwiatkowski

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje