Reklama

Reklama

Tokio 2020. Rodzina i cała Wenezuela dumna z Yulimar Rojas

W Wenezueli była szósta nad ranem, gdy mama Yulecsi i przyjaciele zasiedli przed wielkim telebimem ustawionym przez miejscowy komitet olimpijski, by kibicować trójskoczkini Yulimar Rojas, która walczyła w Tokio, 14 tysięcy kilometrów od rodzinnego domu, o olimpijski medal.

Rojas nie tylko zdobyła złoto, ale i ustanowiła fenomenalny rekord świata - 15,67 m, pokonując drugą Portugalkę - Patricię Mamonę o 66 centymetrów.

Poprawiła o 17 centymetrów jeden ze starszych lekkoatletycznych rekordów świata - wyczyn Inessy Krawiec z 1995 r. (15,50). Ukrainka olimpijskie złoto wywalczyła w Atlancie (1996) skacząc 15,33.

25-letnia Wenezuelka rekord pobiła w ostatnim skoku. Potem były łzy szczęścia i w Tokio, i w Wenezueli, bo na pierwszy złoty medal czekali nie tylko najbliżsi, ale cały kraj.

Reklama

Już w pierwszym skoku Rojas uzyskała jednak nokautujący rywalki wynik - 15,41, ustanawiając rekord olimpijski.

"Nie wyobrażałam sobie w najśmielszych marzeniach, że córka może pobić rekord już w pierwszej próbie. Całą noc nie spałam w oczekiwaniu na konkurs. Gdy się rozpoczął nie mogłam sobie znaleźć miejsca - chodziłam tam z powrotem: dom - ekran. Eksplozja radości nastąpiła po ostatnim skoku. Biliśmy brawa, popłakałam się. Cały czas płaczę" - powiedziała mama trójskoczkini, Yulecsi.

Igrzyska olimpijskie w Tokio trwają w najlepsze - Sprawdź już teraz

Pięć lat temu w IO w Rio de Janeiro Rojas (14,98) przegrała tylko z Kolumbijką Caterine Ibarguen (15,17).

"Nie ma słów, by wyrazić jak się czuję. Wiedziałam od samego początku, że Yulimar będzie miała rekord!" - powiedziała o dwa lata młodsza siostra Yerilda Zapata.

Złoto i rekord globu świętowano nie tylko przed domem mistrzyni w rodzinnym mieście Barcelona, położonym w północnej części kraju, przy ujściu rzeki Neveri do Morza Karaibskiego, ale oczywiście w całej Wenezueli.

Flagi, petardy, tańce, ludzie na ulicach - tak wyglądała radość z pierwszego złota w Tokio.

Poruszony sukcesem Rojas był szczególnie jej ojczym - Pedro Zapata. Były bokser nie tylko zachęcał ją do uprawiania sportu, ale i przyprowadził na pierwsze lekkoatletyczne treningi.

"Kiedy Yulimar była mała, razem oglądaliśmy igrzyska w telewizorze. Mistrzami byli Niemcy, Rosjanie, Francuzi. Teraz złoto ma moja córka" - powiedział. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje