Reklama

Reklama

Tokio 2020

Tokio 2020. Reakcje sportowców na przełożenie igrzysk

Po decyzji o przełożeniu igrzysk olimpijskich i paraolimpijskich na 2021 rok z powodu pandemii koronawirusa powiedzieli:

Teddy Riner (francuski judoka, dwukrotny mistrz olimpijski): "Tokio, widzimy się w 2021 roku. Najpierw mamy do wygrania ważniejszą walkę".

Katarina Johnson-Thompson (brytyjska siedmioboistka, mistrzyni świata): "Czekałam na to osiem lat, czym jest jeszcze jeden rok, kiedy patrzy się na wszystko wokół? Dla mnie jako sportowca to wiadomość łamiąca serce, ale stało się to z właściwych powodów i dla bezpieczeństwa wszystkich. Zostańcie w domach!".

Vincenzo Nibali (włoski kolarz, zwycięzca trzech najważniejszych tourów): "MKOl podjął właściwą decyzję. Świat musi zwalczyć to zagrożenie, sport może poczekać. Tokio 2020 było najważniejszym celem mojego sezonu, ale przełożenie nic nie zmienia w moich staraniach. Będę ciężko pracował, żeby być gotowy na 2021 rok".

Elia Viviani (włoski kolarz, mistrz olimpijski na torze): "To dla mnie najlepsza decyzja. Dziś wszyscy zmagamy się ze znacznie większym problemem i choć do sierpnia jeszcze daleko, bardzo trudno byłoby zapewnić bezpieczeństwo podczas tak wielkiej imprezy. Do zobaczenia w 2021!".

Mads Pedersen (duński kolarz, mistrz świata): "To pokazuje, że w sporcie stawiamy zdrowie na pierwszym miejscu. W stu procentach popieram tę decyzję. Jest ona zła dla wszystkich sportowców, którzy podporządkowali swój sezon igrzyskom, ale cieszę się, że organizatorzy podjęli ją teraz, a nie w ostatniej chwili".

Reklama


Maximilian Schachmann (niemiecki kolarz): "MKOl wykazał się odpowiedzialnością, podjął właściwą decyzję i zdjął sportowcom ciężar z barków".

Federica Pellegrini (włoska pływaczka, miała wystartować w igrzyskach po raz piąty): "Nie chce mi się w to wierzyć. To brzmi jak żart, przeznaczenie, zbieg okoliczności..., ale fakty są takie, że nie mogę przestać pływać. Przygotujemy się najlepiej jak potrafimy. Trzeba teraz wszystko przeprogramować. Miejmy nadzieję, że mój organizm wytrzyma jeszcze rok".

Katie Ledecky (amerykańska pływaczka, zdobywczyni pięciu złotych medali olimpijskich): "Razem stawiamy czoła dzisiejszym wyzwaniom. Możemy marzyć o cudownych igrzyskach w pięknym kraju. Teraz jest czas na wspieranie wszystkich tych, którzy pracują, aby wyleczyć chorych i chronić nasze zdrowie".

Sarah Sjoestroem (szwedzka pływaczka, mistrzyni olimpijska): "To nie było zaskoczenie. Przygotowywaliśmy się na to od tygodni. Smutna wiadomość. Miałam poczucie, że wypracowałam dobrą formę, ale najważniejsze jest to, żeby wszyscy byli zdrowi. Jest grupa sportowców, która miała zakończyć karierę po Tokio, ale jestem pewna, że poczekają jeszcze rok".

Robert Harting (niemiecki dyskobol, mistrz olimpijski): "Jakiekolwiek inne działanie niż kierowanie się zdrowiem całego świata czyniłoby z MKOl kryminalistę. Bo Organizacja Narodów Zjednoczonych zaliczyła zdrowie do praw człowieka. To, że wirus doprowadził do przełożenia igrzysk to obłęd".

Fryderyk (książę duński, członek MKOl): "Organizatorzy Tokio 2020 podjęli trudną i historyczną decyzję. To niewiarygodnie smutny dzień dla sportowców i całego sportu na najwyższym poziomie, który szykował się na najważniejszą imprezę. Ale świat znalazł się w niezwykłej sytuacji, której miesiąc temu nikt nie mógł przewidzieć. Dzisiaj jest już jasne, że przeprowadzenie igrzysk tego lata jest niewykonalne".

Dimitrij Ovtcharov (niemiecki tenisista stołowy, wicemistrz olimpijski): "Dziś też dowiedzieliśmy się, że niemieckie centrum tenisa stołowego będzie zamknięte do odwołania. W Azji trenują normalnie, więc jeśli chodzi o równe szanse, a przede wszystkim biorąc pod uwagę kwestie zdrowotne, Japończycy i MKOl podjęli słuszną decyzję. Rok 2021 będzie bardzo ważny, odbędą się indywidualne mistrzostwa świata, igrzyska olimpijskie i być może też drużynowe MŚ".

Beatrice Vio (włoska szermierka, mistrzyni paraolimpijska): "Tak długo o nich (igrzyskach - red.) marzyliśmy... i nagle wszystko zostało 'zresetowane'. Jestem oczywiście bardzo smutna, ale to słuszne. Nie narzekajmy na stracony czas i nie zapominajmy kto - teraz i w najbliższych dniach - będzie walczył, aby nie ponieść znacznie większej straty".

World Athletics (Międzynarodowa Federacja Lekkoatletyczna): "Tego chcą sportowcy i wierzymy, że ta decyzja da im, obsłudze technicznej i wolontariuszom, spokój oraz pewność w tych bezprecedensowych i niepewnych czasach".

Jack Buckner (dyrektor Brytyjskiej Federacji Pływackiej): "Gdyby nasi sportowcy trenowali na najważniejsze sportowe wydarzenie czterolecia, ryzykowaliby zdrowiem swoim i wszystkich wokół. Na pewno wszyscy zgodzą się, że to byłoby niebezpieczne i ekstremalnie egoistyczne".

Eliud Kipchoge (kenijski lekkoatleta, mistrz olimpijski w maratonie): "Biorąc wszystko pod uwagę, to bardzo rozsądna decyzja. Nie mogę się doczekać powrotu do Japonii, aby bronić złotego medalu w przyszłym roku i być świadkiem cudownego wydarzenia. Życzę wszystkim zdrowia w tych wymagających czasach".

Tom Daley (brytyjski skoczek do wody, trzykrotny mistrz świata): "Warto poświęcić się i przeczekać jeszcze jeden rok, zanim sięgniemy po nasze marzenia, aby chronić ludzkie bezpieczeństwo. Tak, będę o rok starszy i mój organizm na pewno to odczuje, ale obiecuję, że będę pracował do utraty tchu, aby brytyjski zespół był ze mnie dumny".

Javier Sotomayor (kubański skoczek wzwyż, rekordzista świata): "Z humanitarnego punktu widzenia to najlepsze możliwe rozwiązanie, bo sportowcy są w ciągłym stresie z powodu pandemii i nie mogli odpowiednio skoncentrować się na swoich przygotowaniach. To odpowiedzialna decyzja. Zgasną nadzieje wielu, bo zdobycie olimpijskiego medalu jest najważniejszym celem wszystkich sportowców, ale życie jest ważniejsze i trzeba je chronić".

mm/ cegl/

Dowiedz się więcej na temat: Tokio 2020 | koronawirus