Reklama

Reklama

Tokio 2020. Przeklęte igrzyska. Tokio już raz je straciło

Nie pierwszy raz Japonia mierzy się z problemem organizacji igrzysk olimpijskich. Tokio miało być gospodarzem igrzysk w 1940 roku. Zrezygnowało pod naciskiem opinii publicznej z całego świata. I wcale nie z powodu II wojny światowej.

Kilka dni temu wicepremier Japonii Taro Aso mówił o "przeklętych igrzyskach". Co 40 lat zawsze są problemy. W 1900 roku w Paryżu panował bałagan, impreza trwała kilka miesięcy, sportowcy nie otrzymywali medali. W 1940 igrzyska miały się odbyć w Tokio, potem w Helsinkach, ale ostatecznie w ogóle do nich nie doszło z powodu wybuchu II wojny światowej. W 1980 roku doszło do bojkotu igrzysk w Moskwie ze strony państw zachodnich. No i mamy rok 2020 i decyzję o przełożeniu igrzysk w Tokio ze względu na pandemię koronawirusa.

Igrzyska odbudowy

Stolica Japonii kolejny raz mierzy się z problemem tej "klątwy". Na początku lat 30. rząd Kraju Kwitnącej Wiśni przystąpił do walki o przyznanie prawa do organizacji letnich igrzysk olimpijskich. Wysunął kandydaturę Tokio. Idea bardzo spodobała się żyjącemu jeszcze twórcy nowożytnych igrzysk, baronowi Pierre'owi de Coubertin'owi. Francuski arystokrata przed śmiercią (w 1937 roku) bardzo chciał, by w Azji odbywały się igrzyska azjatyckie tak, by mieszkańcy tego kontynentu zapoznali się z przesłaniem olimpizmu.

Reklama

Japończycy mieli jednak inne intencje. Chcieli udowodnić samym sobie, że są wielkim krajem, który potrafi podnieść się po wielkiej tragedii. W 1923 roku w Kanto, w pobliżu Tokio, doszło do trzęsienia ziemi. Żywioł pochłonął ponad 100 tys. ofiar. Igrzyska w 1940 roku miały się stać symbolem udanej rekonstrukcji kraju. Podobnie było z obecną kandydaturą. Zgłaszając kandydaturę w 2011 roku rząd Japonii wystąpił z hasłem "Igrzyska odbudowy". Kilka miesięcy wcześniej doszło do trzęsienia ziemi i tsunami. Żywioły wywołały m.in. katastrofę elektrowni atomowej w Fukushimie.

Tokio wygrywa z Helsinkami

Za kandydaturą Japonii na 1940 rok stał Jigoro Kano, postać znana kibicom judo. To on stworzył tę dyscyplinę, przekształcając ją z typowo wojennej japońskiej sztuki walki w dyscyplinę sportową. Ważniejsze było jednak to, że stał się - jeszcze na początku wieku - pierwszym azjatyckim członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Znał się z Pierre'em de Coubertin'em.

Oprócz ekonomicznych przyczyn walki o coraz bardziej popularne na świecie igrzyska, ważną rolę odgrywał czynnik historyczny. Japonia chciała w ten sposób nawiązać do rocznicy intronizacji pierwszego w historii kraju cesarza, Jinmu. Na tron wstąpił 2600 lat wcześniej. Były też sportowe powody. Na igrzyska w Amsterdamie w 1928 roku sportowcy Cesarstwa Japonii zdobyli pierwsze w historii złote medale. Pobudziło to wyobraźnię działaczy i polityków. Chcieli mieć igrzyska u siebie.

"Igrzyska Olimpijskie w naturalny sposób muszą trafić do Japonii. Byłoby niesprawiedliwe i niewłaściwe, gdyby tak się nie stało" - apelował Kano przed członkami MKOl przedstawiając kandydaturę własnego kraju w 1932 roku. Rywalami były Rzym i Helsinki. Japonii udało się przekonać władze włoskie, a ściślej Benito Mussoliniego, żeby odstąpił od kandydatury Rzymu. Dyktator zgodził się ogłaszając, że Włochy staną w szranki o igrzyska w 1944 roku. Japonia miała im w tym pomóc. Pozostały jeszcze Helsinki. Głosowanie nad przyznaniem organizacji igrzysk Tokio wygrało dosyć pewnie 37-26.

Wyznaczona data inauguracji

Japonia, czyli ówczesne Cesarstwo Japonii, było w latach 30. XX wieku krajem autorytarnym i ekspansywnym. W 1931 roku zaatakowała należącą do Chin Mandżurię. Świat potępił inwazję. Dwa lata później Japończycy oficjalnie wystąpili z Ligi Narodów, organizacji będącej prototypem współczesnej ONZ.

Igrzyska miały więc stać się również zasłoną dymną dla świata. Miały pokazywać, że Japonia jest normalna, przyjazna, pokojowa. Ale w 1936 roku odbyły się igrzyska w Garmisch-Partenkirchen i w Berlinie. Niemcy Adolfa Hitlera robiły wszystko, żeby ukryć faszystowski wymiar imprezy. Nie do końca to się udało. MKOl i świat był uczulony na przejawy politycznego wykorzystywania igrzysk.

Przygotowania do igrzysk w Tokio w 1940 roku szły pełną parą. Wyznaczono dokładny termin. Inauguracja miała nastąpić 21 września 1940 roku. Wydrukowany został program - po angielsku, francusku, niemiecku i japońsku. Wyznaczono 16 aren, na których miały odbyć się zawody olimpijskie.

Japonia w stanie wojny

Świat niepokoiły jednak działania rządu Japonii i wojna na Dalekim Wschodzie z udziałem Cesarstwa. Mówiono o "chińskim problemie" Japonii. Wybuchła kolejna wojna między Chinami i Japonią. Protestowały największe mocarstwa świata - USA i Wielka Brytania. Napięcie rosło. Nikt nie chciał kolejnych igrzysk w kraju zmilitaryzowanym i objętym wojną. Igrzyskom w Tokio groził bojkot.

W samym Tokio pojawiły się niedogodności. Budowa obiektów została wstrzymana. Brakowało materiałów budowlanych, bo cała strategiczna produkcja przeznaczona była na wojnę z Chinami. Rząd liczył na wcześniejsze zakończenie wojny, ale wątpliwości mieli sami działacze ruchu olimpijskiego w Japonii. "Kiedy na Dalekim Wschodzie zapanuje pokój, wtedy będziemy mogli zaprosić gości na igrzyska w Tokio, żeby pokazać wielkiego japońskiego ducha" - oświadczył w połowie 1938 roku Koichi Kido, jeden z bliskich współpracowników cesarza Hirohito, uznany po wojnie za zbrodniarza.

Japonia zrezygnowała. MKOl zaraz wyznaczył nowego gospodarza - Helsinki. 1 września 1939 roku wybuchła II wojna światowa. Następne - po Berlinie - letnie igrzyska odbyły się dopiero w 1948 roku w Londynie. Tokio gościło uczestników igrzysk po raz pierwszy w 1964 roku. Do następnych igrzysk w stolicy Japonii miało dojść w 2020 roku. Po wtorkowej decyzji MKOl wiemy, że poczekamy jeszcze rok.

Olgierd Kwiatkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje