Reklama

Reklama

​Tokio 2020. Organizatorzy bronią swoich środków zapobiegających zakażaniu się COVID-19

Komitet Organizacyjny igrzysk w Tokio bronił w środę skuteczności zaproponowanych przez siebie środków zapobiegających rozprzestrzenianiu się COVID-19. To odpowiedź na narastające wątpliwości co do sensowności organizacji tej imprezy w obliczu pandemii.

Przedstawiciele organizatorów zaznaczyli, że z powodzeniem przetestowali swoją strategię zapobiegania przyrostu liczby infekcji podczas serii wydarzeń sportowych organizowanych w Japonii w ostatnich miesiącach. Zapewnili też, że środki te przed rozpoczęciem igrzysk zostaną szczegółowo opisane i wzmocnione.

Szefowa Komitetu Organizacyjnego Seiko Hashimoto przekazała na posiedzeniu komitetu wykonawczego, że podczas kwietniowych testów olimpijskich u uczestniczącego w nich ponad tysiąca sportowców i działaczy wykryto tylko jeden przypadek koronawirusa. Jak dodała, jeden z trenerów otrzymał pozytywny wynik testu na lotnisku po przybyciu do Japonii i został odesłany na kwarantannę.

Reklama

"To pokazuje skuteczność naszych wytycznych dotyczących przeciwdziałaniu rozprzestrzeniania się zakażenia" - zaznaczyła Hashimoto.

Rozwiązania zaproponowane przez organizatorów opierają się głównie na ścisłych ograniczeniu przemieszczania się sportowców i częstym wykonywaniu testów.

Szefowa Komitetu Organizacyjnego powtórnie podkreśliła, że zapewnione zostanie bezpieczeństwo podczas rozpoczynającej się 23 lipca imprezy.

Przeprowadzane w ostatnich tygodniach sondaże wykazują, że większość opinii publicznej w Japonii jest przeciwna zorganizowaniu tego lata igrzysk, obawiając się przybycia do ich kraju kilkudziesięciu tysięcy sportowców i oficjeli. Dyrektor zarządzający Komitetu Organizacyjnego Toshiro Muto przypomniał w związku z tym w środę, że liczba zagranicznych uczestników imprezy zostanie zminimalizowana, a ich miejsce pobytu w Japonii będzie monitorowane.

"Sprawi to, że igrzyska "nie będą wywierać dalszej presji na japoński system opieki zdrowotnej" - zapewnił.

Pierwotnie na zmagania olimpijskie do stolicy Japonii miało przybyć 180 000 obcokrajowców. Zredukowano ich liczbę do ok. 78 000. W tym gronie są sportowcy, przedstawicieli krajowych komitetów i federacji, dziennikarze i inne osoby zaangażowane w igrzyska.

W ostatnich tygodniach, na niespełna dwa miesiące przed rozpoczęciem tej imprezy, pojawiały się kolejne głosy nawołujące do odwołania jej. W środę dołączyła do nich krytyczna wobec rządzącej w Japonii partii gazeta "Asahi Shimbun", oficjalny partner igrzysk w Tokio. Jako powód podano ryzyko dla bezpieczeństwa publicznego i obciążenie systemu opieki zdrowotnej w związku z pandemią.

Zapytany o artykuł w tym dzienniku Muto odparł, że media informacyjne mają różne opinie na temat tegorocznych zmagań olimpijskich i dodał, że nikt nie wymieniał wśród możliwych rozwiązać odwołania lub przełożenia igrzysk podczas spotkania zarządu, które odbyło się wcześniej tego dnia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje