Reklama

Reklama

Tokio 2020. Mikołaj Burda: Na piąte igrzyska jedzie się już coś osiągnąć

Mistrz świata w wioślarskiej czwórce bez sternika z 2019 roku Mikołaj Burda przyznał, że na tegoroczne igrzyska olimpijskie w Tokio - piąte w karierze - pojedzie z dużymi ambicjami. "Jestem bardziej doświadczonym i chcę coś osiągnąć. Coś większego" - zapowiedział.

Złoty medal regat w Linzu przed dwoma laty zapewnił Burdzie, Mateuszowi Wilangowskiemu, Michałowi Szpakowskiemu i Marcinowi Brzezińskiemu prawo startu w imprezie w stolicy Japonii.

Burda zadebiutował na igrzyskach w 2004 roku w Atenach jako członek ósemki.

"W 2004 byliśmy jako 'młode wilki'. Kwalifikację zdobyliśmy na regatach ostatniej szansy. Nikt się nie spodziewał, że tego dokonamy, ale okazało się, że tak przepracowaliśmy okres przygotowawczy, że nam się udało. Do Aten jechaliśmy po naukę - żeby zobaczyć, czym są igrzyska. To było bardzo fajne uczucie" - relacjonował w rozmowie z PAP.

Reklama

Startował także w Pekinie (2008), Londynie (2012) i Rio de Janeiro (2016), także w ósemce. Nigdy nie zajął wyższej niż piąta lokaty, a po zmaganiach w Brazylii osadę +rozbito+ i jej część zasiadła w czwórce bez sternika.

"Teraz, przed tymi zbliżającymi się igrzyskami, uczucie jest zupełnie inne. Jest się już trochę bardziej doświadczonym i chce się coś osiągnąć, coś większego. Chce się tam pojechać i wywalczyć coś, na co się pracowało przez całą karierę i całe życie" - podkreślił Burda.

W zakończonych w niedzielę regatach Pucharu Świata w Lucernie polska czwórka zajęła szóste miejsce.

"To duży niedosyt. Po 1000 i 1500 metrów myśleliśmy, że jesteśmy w stanie dowieźć trzecie, czwarte miejsce, a może nawet zaatakować, żeby było jeszcze lepiej. Ale trochę nas 'przyblokowało' na finiszu" - przyznał 38-letni wioślarz.

"Wiemy, nad czym musimy pracować, żeby było lepiej na igrzyskach, a może już nawet na kolejnym Pucharze Świata, za dwa tygodnie w Sabaudii. Jeśli potrafimy popłynąć połowę dystansu w tempie zbliżonym do tego z 2019 roku, to po prostu musimy to podtrzymać na ten drugi tysiąc, 'jechać' z takim samym zaangażowaniem, tempem i przede wszystkim taką samą płynnością" - dodał.

Wioślarzy od wtorku do niedzieli czeka zgrupowanie w Wałczu, a w przyszłym tygodniu wyjazd do Sabaudii na ostatnią rundę Pucharu Świata (4-6 czerwca).

"Mamy dwa miesiące na to, żeby poprawić wszelkie niedociągnięcia. Po powrocie z Sabaudii - Zakopane, Wałcz i wyjazd na igrzyska. Dużo pracy przed nami, a niewiele czasu" - podkreślił Burda.

Jak zapewnił, pandemia COVID-19 nie powoduje znaczących kłopotów w przygotowaniach.

"Wszyscy oprócz Mateusza Wilangowskiego już to przechorowaliśmy pięć miesięcy temu. Trzech z nas jest już zaszczepionych, a Michał będzie zaszczepiony niedługo. Czasem trzeba wykonywać dodatkowe testy, żeby dostać się do samolotu czy na regaty, ale żadnych poważniejszych ograniczeń w przygotowaniach nie widzimy" - uspokajał.

Bezpośrednio przed igrzyskami odbędzie się 10-dniowe zgrupowanie aklimatyzacyjne w mieście Tome, ok. 400 km na północ od Tokio.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje