Reklama

Reklama

Tokio 2020. Marcin Lewandowski zszedł z bieżni półfinału biegu na 1500 m, Michał Rozmys pobiegł w jednym bucie

Czwartkowe olimpijskie półfinały mężczyzn w biegu na dystansie 1500 m przysporzyły sporo emocji polskim kibicom. W pierwszym z biegów zaprezentował się Marcin Lewandowski. Polak nieoczekiwanie zszedł jednak z bieżni przez kontuzję. Chwilę później wystartował Michał Rozmys. Jego również dopadł pech. Polak starcił bowiem buta w trakcie rywalizacji. Sędziowie dołączyli go jednak do biegu finałowego.

Biegi eliminacyjne na dystansie 1500 m odbyły się we wtorek. To wtedy polski faworyt wstrzymał na chwilę oddech i już w myślach żegnał się z igrzyskami w Tokio. Wszystko przez pechowy upadek. Sędziowie przywrócili jednak Marcina Lewandowskiego do dalszej fazy rywalizacji i w czwartek Polak wystąpił w półfinale.

Reprezentant Polski rywalizował w pierwszym z biegów. 

Pierwsze okrążenie pierwszego biegu lekkoatleci pokonali w czasie 56,05 s. Lewandowski utrzymywał się bezpiecznie w środku stawki. 

Na ostatnim okrążeniu Lewandowski zszedł jednak z bieżni przez kontuzję. 

Warto dodać, że Lewandowski był faworytem do awansowania do finałowej stawki. 

Reklama

Bieg wygrał Brytyjczyk Jake Wightman z czasem 3.33,48.


Drugi bieg półfinałowy

W drugim biegu zaprezentował się Michał Rozmys. 

Lekkoatleci otworzyli pierwsze okrążenie w czasie 57,16 s. 

Wkrótce potem Polak wyraźnie zaczął zwalniać. Wszystko przez to, że biegł tylko w jednym bucie po nadepnięciu przez innego zawodnika. Pechowy start zdołał jednak ukończyć na ostatnim miejscu. Kilkadziesiąt minut później sędziowie ogłosili przywrócenie Rozmysa do biegu finałowego.

Kenijczyk Abel Kipsang (3.31,65) okazał się zwycięzcą starcia, śrubując nowy rekord olimpijski. 

Kibicuj naszym na IO w Tokio! - Sprawdź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje